piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 4

Od razu wzięłam się za pakowanie najpierw przeszłam do łazienki zabrałam potrzebne rzeczy oczywiście nie przesadzając. W końcu akademik był po drugiej stronie tego wielkiego miasta. To tylko jakaś godzinka bez korków , dlatego nie panikowałam z zbieraniem rzeczy. Po jakiś 15 minutach łazienkę miałam z głowy przeszłam do garderoby i zaczełam pakować poszczególne potrzebne rzeczy tak te do pracy jak i na codzień. W końcu po dwóch męczących godzinach padłam zmęczona na łóżko akurat wtedy weszła moja matka.
-Pomyślałam że może byś coś zjadła. - przeszła i położyła miseczkę z sałatką na szafeczce nocnej. - A weź sobie laptopa. Telewizor już tak jest. Ymm co jeszcze. To takie jakby kawalerki nie  będziesz mieć współlokatorki.- uśmiechneła się po czym wyszła. No tak zapomniałam o haczykach. Wziełam dodatkowe pudło po czym wpakowałam tak kilka osobistych zdjęć w tym mój notatnik, zdjęcie mnie i Sam oraz kilka błyskotek typu tablet i laptop. No i koniec mogłam jechać i zacząć żyć bez rodziców. Zniosłam pomału pakunki po czym ułożyłam je składnie w moim aucie. Wróciłam chwilę do domu.
- Mamo jadę. - powiedziałam po czym otrzymałam natychmiastową odpowiedź
- Zadźwoń jak dojedziesz.- wykrzyczała ze swojego bióra- a i odwiedź nas niedługo. - wyjrzała za drzwi oraz lekko się uśmiechneła. Zignorowałam jej ostatnie zdanie i udałam się do auta. Droga była długa dlatego włączyłam swoje ulubione piosenki przy których zawsze szaleje. Nie wiem dlaczego jakoś nie zabardzo się tym wszystkim w tej chwili przejmowałam, słuchałam swojej przewodniczki zwanej powszechnie GPS by dotrzeć do celu bez jeżdżenia w kółko. Po godzinie jazdy wkońcu dotarłam do celu. Był to wielki, dwupiętrowy budynek całkiem fajny z czerwonej cegły. W środku był bardzo nowoczesny co mnie bardzo ucieszyło. Przeszłam pod drzwi i włożyłam nowiusie klucze do zamka. Po chwili znalazłam się w moim własnym mieszkanku. To było coś; przedsionek, potem po jednej stronie kuchnia, a po drugiej łazienka. Na środku był salon następnie od niego odchodziły dwie pary drzwi do sypialni. Były prawie jednakowe różniące się jedynie kolorami. Wybrałam tą bliżej łazienki i wstawiłam tam torby. Następnie wyjełam telefon i wysłałam sms-a swojej matce.
Mieszkanie jest cudne dzięki.
Gdy spojrzałam na zegarek uznałam że mam jeszcze jakąś godzinkę na rozpakowanie co w zupełności mi wystarczy. Już zabierałam się do pracy gdy ktoś zapukał do drzwi. Zirytowana poszłam je otworzyć. Spodziewałam się że to pewnie sąsiadki chcące się przywitać.... jednak nie miałam racji. Przed drzwiami stał Harry? Ale skąd on wie gdzie...
-Hej.- powiedział i lekko się uśmiechnął zauważając mój grymas niezadowolenia.
-Nie mam dziś czasu idę do pracy. - odpowiedziałam zamykając powoli drzwi...z niepowodzeniem. Chłopak wstawił nogę między szczelinę uniemożliwiając mi ich domknięcie. -czego?
-Przyniosłem wino. W końcu twoje pierwsze mieszkanie.- mówił z tym swoim irytującym zadowoleniem.
- Nie piję wina. A tak przy okazji skąd wiedziałeś gdzie będę mieszkać? - zapytałam znów uchylając lekko wejście.
-Twoja mama powiedziała mojej. A moja wspomniała coś mnie. - mogłam się domyśleć że te dwie pindy nie odpuszczą dopóki interesy się nie połączą.-Mogę wejść- wskazał na przestrzeń za mną. Odsunełam się lekko wbrew własnej podświadomości która mówiła mi żebym tego nie robiła.
-Skoro musisz. - skinełam lekko ręką by wszedł co zrobił wręcz natychmiastowo. -A teraz możesz sobie iść za dwie godziny muszę być w pracy i chcę się jeszcze rozpakować. -dodałam na co zachichotał.
-Słodka jesteś. Wiesz uznałem że nasza umowa już jest nieważna skoro mieszkasz już tutaj. - mówił rozglądając się po pomieszczeniach. Narazie jego pięknie wyrzeźbione ciało stało w salonie przyglądając się widokowi za oknem. - I skoro mamy zawrzeć rozejm to zapraszam cię do mnie na imprezę.- dodał odkręcając się na pięcie. - Jak coś to jeszcze ustalimy szczegóły - powiedział wymijając mnie i wychodząc z mojej małej posiadłości. Co on miał na myśli mówiąc jeszcze? Może chodzi mu o zajęcia na które będziemy uczęszczać razem. Zamknęłam drzwi po czym udałam się do kuchni by sprawdzić czy będę musiała jeszcze zrobić zakupy. Na szczęście nie lodówka była wypełniona po brzegi , domyśliłam się że tak samo było z książkami jakie bym potrzebowała oraz innymi bzdetami. Przeszłam do swojej sypialni i zaczełam rozpakowywać rzeczy podobnie zrobiłam z kosmetykami i rzeczami potrzebnymi w łazience.
***
-Dziewczyno gdzieś ty była?- usłyszałam od przyjaciółki w wejście do garderoby.
-Korki. Jechałam z akademika. - wyjaśniłam i zaczełam rozbierać się powoli z ciuchów. Ona już była gotowa i na szczęście poczekała na mnie dzięki czemu Buth nie skojarzy że się spóźniłam.- co się stało że jest tyle tłumu? Darmowe drinki czy seks? - zaśmiałam się na co i ona zareagowała śmiechem.
-Nie ogółem jest to samo co zawsze. No może trochę ich więcej ale co z tego my dziś po tańcach siedzimy za barem.- powiedziała po czym obie wyszłyśmy gotowe do tańca. Gdy byłyśmy już na scenie poczułam na sobie wzrok wszystkich mężczyzn na sali. To śmieszne, a zarazem obrzydliwe jak oni mogą być zdesperowani gwiżdżąc do nas, a niektórzy nawet robiąc sobie dobrze przes spodnie. Natychmiast odwróciłam wzrok od tego typa a skupiłam na kimś innym. Grupa młodych facetów weszła do klubu po czym siadła naprzeciw naszej sceny. Od razu ich rozpoznałam - Harry i jego spółka. Uśmiechnęłam się nerwowo do Sam po czym zaczełam tańczyć. Nie należało to do najtrudniejszych zadań z moją koordynacją ruchową. Po 20 minutach wyginania się zeszłyśmy by zmienić osoby za barem. Szybko wpadłyśmy do garderoby gdzie  założyłyśmy czarne szlafroki do połowy uda by uniknąć zbyt oślinionych mężczyzn. Dziś wydało się to dużo łatwiejsze dzięki temu że przy ladzie siedzieli praktycznie sami młodzi niby mężczyźni. Podeszłam szybko do Harrego ponieważ wkurza mnie jego nachodzenie mojej osoby.
-Odpuścisz mi w końcu? - zwróciłam się do niego bardzo złowieszczym tonem. Chłopak uśmiechnął się delikatnie po czym podsunął jakąś karteczkę.
- To adres. - przejechał wzrokiem po moim ciele po czym odwrócił się i patrzył na kolejne amatorki które próbują dorównać mnie i Sam. Chwyciłam karteczkę a następnie schowałam ją w miseczce biustonosza po czym wróciłam do pracy. Nie upłyneło nawet 5 minut gdy musiłam znów do niego powrócić.
-Co znów?-warknełam patrząc na niego złowrogo co go rozbawiło.
-Ymm nalejesz nam łaskawie piwa.- jego szyderczość chyba nie ma granic.
-Oczywiście.- zachichotałam sztucznie. Całą swoją zmianę udawałam że nie przeszkadza mi jego obecność, chociaż nie ułatwiał. Gdy znalazłam się w garderobie opadłam ze zmęczenia. Powoli przebrałam się w ciuchy w których przyjechałam po czym pożegnałam się z Sam i udałam do auta. Podróż do mojego domu to chyba najlepsza rzecz jaka mnie dziś spotkała. Jechałam rozważnie słuchając swoich ulubionych piosenek dlatego droga nie zajeła mi dużo czasu. Tak samo szybko znalazłam się w mieszkaniu gdzie otworzyłam wino i udałam się do sypialni gdzie błyskawicznie zasnełam zmęczona.
***
Harry's POV:
Obudziłem się lekko przygnieciony czyimś ciałem. Spojrzałem na swoją klatkę piersiową która w większości była pokryta blond lokami. Fragmenty z wczorajszej nocy uderzyły w moją głowę gdy tylko ssuneła się na moje ramie.
-Hej-uśmiechnęła się łagodnie po czym wstała i zaczeła zbierać swoje rzeczy.
-Pięknie wyglądasz bez nich i nade mną-dziewczyna odwròciła się lekko w moją stronę po czym lekko zachichotała.- moglibyśmy to kiedyś powtórzyć.
-To się okaże Harry- spoważniała raptownie po czym rzuciła mi bokserki.-Powinieneś już iść.-teraz zrozumiałem. Poprostu żałuje tego co zrobiła. W końcu nie codziennie zdradza się męża ale każde z nas dobrze wie że to nie był pierwzy raz jak budzę się w jej sypialni. Otórz to dość długa i zabawna historia. -Harry?
-Przecież dobrze wie że go zdradzasz. Nie wiem po co ukrywać że robisz to ze swoim byłym chłopakiem.- zażartowałem lekko zażenowany jej zachowaniem. Ubrałem się dokładnie po czym bez słowa opuściłem najpierw jej sypialnie, a potem mieszkanie. Wezwałem taksówkę po czym udałem się do swojego domu. Dziś mój wielki dzień, kolejna impreza na której mam nadzieję spotkać Cat. To chyba jedyna dziewczyna która tak mnie denerwuje a zarazem pociąga. Z rozmyśleń wyrwał mnie kierowca domagający się zapłaty. Po wykonanej czynności wszedłem do wielkiego bloku a następnie wielkiego apartamentu. Cieszyłem się że jest to duże mieszkanie i już na zawsze moje. Zajrzałem do lodówki która była wypchana jedzeniem i ankoholem. Jedyne co mi teraz brakowało to snu dlatego do zrealizowania tego celu udałem się do sypialni. Nastawiłem budzik i opadłem cały pogrążony w kacu na moje pięknie pościelane łóżko. Obolały oddałem się całkowicie snu.
***
Cat's POV:
Od kilku godzin sprawdzałam materiał jaki obowiązuje nas w tym semestrze. Jak dla mnie nie był aż tak trudny nawet bez większego problemu zrobiłam zadania na przyszłe zajęcia. Jedyne co nie pozwalało mi się na tym całkowicie skupić to karteczka.

Rozdział 1

*Harry*
Wstałem dziś dość wcześnie jakoś koło 9 rano. Wszystko przez to że dziś są moje 20 urodziny i rodzice zamierzają wyprowić mi jakąś imprezę wśród bogatych. W sumie jedyne na co dziś czekam to wypad z chłopakami do jakiegoś klubu. Może dziś zaszalejemy i pójdziemy na dziwki. Z moich rozmyśleń wytrąciła mnie nasza pokojówka. Miałem na nią chęć od dawna ale z racji że jest niepełnoletnia narazie doszło tylko do tego że zrobiła mi loda.
- Przepraszam myślałam że śpisz. Twoi rodzice poprosili bym posprzątała tu przed uroczystością.- przygryzła nerwowo wargę wciąż wpatrując się na moje prawie nagie ciało. - Przyjdę później.
-Poczekaj. Zechciałabyś tu podejść.- kiwnołem na łóżko. Dziewczyna zamkneła do końca drzwi i powoli podeszła.-Połóż się.
-Harry nie wolno mi. Twoja mama nas ostatnio nakryła. Powiedziała że jeżeli to się powtórzy stracę pracę. -powiedziała jednym tchem. Na jej twarzy było widać strach.
-Skoro tak stawiasz sprawę to twoja strata. Nikt nie bzyka lepiej niż ja. - zaśmiałem się jej prosto w twarz.- a teraz bierz się za sprzątanie, suko- popamięta mnie. Jeszcze będzie błagała bym ją bzyknął. Jej słodką twarzyczkę pokryły pojedyńcze łzy i bardzo dobrze.
*Kilka godzin później*
*Cat*
Od samego rana mam humor jakbym miała wszystkich pozabijać. Otórz pewien syn przyjaciół moich rodziców obchodzi sobie urodzinki i ja muszę z nimi pójść na tą uroczystość by wtajemniczyć się w sprawy dam. Gdyby matka dowiedziała się że jej idealna córka chodzi do klubu tańczyć na rurze i pokazywać niektórym wyjątkowym gościom co to rozkosz to chyba by mnie zakatowała. Dodatkowym problemem jest to że dziś jest moja zmiana a impreza u tej rodziny kończy się o godzinie 22. Czyli mam godzinę w dupę.
-Mamo będę mogła wyrwać się z tego urodzinowego party wcześniej?- zapytałam będąc z matką w dodatkowej garderobie na nasze suknie. Kobieta spojrzała na mnie przelotnie.
- A to niby czemu?- przeciągała symbolicznie każde słowo. Czego nie umiem wymyśleć czegoś na poczekaniu.
-No bo ... Ja mam randkę- palnełam nie zastanawiając się. Matka odwróciła się do mnie i spojrzała z radosnym błyskiem.
-Długo jesteś z tym chłopakiem?- zadała bezpośrednio.
-Nie znamy się jakiś miesiąc. Dziś umówiliśmy się na późną kolację bo ma kilka spraw do załatwienia. Nie chciałabym go wystawić .- powiedziałam jednym tchem.
-Sypiasz z nim?- czasem dziwię się jak ja wytrzymuje z nią w jednym domu.
-Może. Ja nie pytam czy ty i tata się bzykacie. - pysknełam jej. Matka spojrzała na mnie złowrogo i wróciła do dalszych poszukiwań sukni. Wkońcu wyciągneła kremową zdobioną złotą nitką. Gdy już miała wychodzić odwróciła się do mnie.
- Możesz wyjść jakieś dwadzieścia minut przed 21. Nie wcześniej, zrozumiano?- mówiła z zimnym tonem. Kiwnełam głową i sama powróciłam do przeszukiwania. Jedyne co mi się podobało to czerwona, długa suknia z plecami pokrytymi koronką. Pod to założę swoją czerwoną, koronkową bieliznę do pracy. Tylko jeszcze zostanie mi transport.
*kilka godzin później*
Wchodziliśmy właśnie do wielkiej willi pełnej gości i ochroniarzy. No cóż narazie nie było tak źle.
-O matko Amy i Dylan Brinston. - powiedziała głośno jakaś kobieta. - a ty pewnie jesteś Catherina?
-Tak, dzień dobry- przywitałam się robiąc sztuczy uśmiech.- jestem Anna Cox mama dzisiejszego solenizanta. O właśnie do nas idzie. - spojrzałam w kierunku podobnym do niej i ujrzałam wysokiego bruneta z burzą loków na głowie. Straszny przystojniak ale zaraz on mi kogoś przypomina, a tak to jest ten koleś od wielu panienek. I jego zgraja. - Harry poznaj Catherinę jest córką państwa Brinston. - chłopak wyciągnął w moim kierunku rękę a jego wzrok usytuował się na moich kształtnych piersiach.
-Miło mi poznać- powiedział na końcu oblizując lekko górną wargę.
- Mnie również. - powiedziałam trochę sarkastycznie i podałam mu dłoń którą po chwili ucałował. Wyrwałam mu lekko rękę dając znak że ma się nie przyzwyczajać.
-Niestety mamo ale wracam do chłopaków - powiedział po czym odszedł puszczając do mnie oczko.
-Głupek-wyszeptałam cocho by nikt nie zwrócił na to uwagi. Na tej jakże nudnej uroczystości przesiedziałam do godziny 21:40. Potem szybko zadźwoniłam do Jefreya, dobrego kolegi od podwózek. Wsiadłam do samochodu i w ciszy i spokoju pojechałam do pracy.
-Dzięki Jef.- uśmiechnełam się do niego i dałam mu przelotnego buziaka w zamian za podwózkę. Wysiadłam i szybko pognałam do garderoby gdzie czekała na mnie Sam.
-Hej- powiedziałam jej rozbierając się z sukni. Dziewczyna spojrzała na mnie trochę zdezorientowana.
- Hej, gdzie się tak spieszysz wysłałam ci sms-a dziś tańczymy dla grupy vipów dopiero po 22. Buth kazał się wysmarować lekko olejkiem bo to podobno ktoś ważny. Nawet za bzykanko już zapłacili. - powiedziała spoglądając na mnie łagodnie. Dobrze wie że nie lubie takich zleceń. Ale jeżeli chce tu pracować to zdarza mi się raz na jakiś czas kogoś bzyknąć dostając z tego całą kasę- ej słuchasz mnie suko?-zaśmiała się do mnie blondynka- do bzykania mamy jeszcze trzy z loży puszczalskich ale taniec odpierdalamy same- sprostowała sprawę. Nie lubię spółpracować z tymi dziewczynami. One codziennie dają innemu. Przygotowanie do tańca potrwało trochę bo musiałam się odpowiednio rozgrzać do tańca. Nim się obejrzałam już dochodziła 22:05. Nagle do garderowy wparował nasz szef i kazał nam już iść. W loży siedziało pięciu gości w tym jeden z burzą loków. O nie to niemożliwe. To ten chłopak z urodzin. Gdy spojrzałam w jego kierunku robiąc kolejną sprośną pozę ogarneło go rozbawienie. Kazał nam podejść i sam również wstał.
-Biorę brunetkę reszta jest wasza chłopaki. - zawołał do kolegów a ja w tej chwili przeklnełam własną chęć wolności. - poczekajcie ...mam pomysł blondynka ty tańczysz - spojrzał na nią z pogardą, z jej ust mogłam wyczytać że trochę go nawyzywała. - a ty koteczku się zabawisz z moim najlepszym przyjacielem - dodał bardziej przeciągle. Spojrzałam na niego z obrzydzeniem.
- Chyba śnisz.- odpysknełam mu. Jego twarz spochmurniała a oczy zrobiły się przeraźliwie ciemniejsze.
-Posłuchaj albo dasz mi się bzykać kiedy chcę albo twoi rodzice, a przedewszystkim mamusia dowie się gdzie pracujesz i co robisz z tymi ludźmi. Chyba tego nie chcesz? To są moje warunki. - wysyczał mi to w ucho, rękoma błądził po moim ciele.
-Wypchaj się. Nie powiesz im- odepchnełam go dość lekko. Po jego wyrazie twarzy mogłam stwierdzić że się mylę. Słyszałam że już nie jednej dziewczynie z życia zrobił piekło.
- Myślę że zmieniłaś zdanie. - wyszeptał po czym bez ogródek złapał mnie za krocze. Jęknełam mimowolnie opuszczejąc głowę na jego ramie.- Zabawisz się ze mną czy tego chcesz czy nie Catherino.
-Cat- powiedziałam surowo spoglądając mu w oczy. W ułamku sekundy jego usta napadły na moje. Jego usta były wyraźnie bardzo sprawne po chwili do pocałunku dołączył też język.
-No więc Cat wolisz żebym wyruchał cię na drugiej loży czy wolisz pokój. Oj wybacz nie masz wyboru, idziemy do pokoju- odedzwał się głośniej by dać znać też swoim znajomym, którzy wogóle nie zwrócili na to uwagi zajęci swoimi pieszczotami. Wkońcu gdy straciłam ich z oczu coś mi dodało odwagi. Znaleźliśmy pokój który wynajeli. Był jednym z czystszych pewnie specjalnie dla nich. - Macie tu jakieś zabawki? Dziś chcę się bawić jak nigdy. - syknął na co wskazałam szawkę w samym kącie. Nie było tu zbyt pięknie. Jedno pojedyńcze łóżko, szawka i to w pokoju 1,5 na 3,5. No coż ale do bzykania się nadawał. Z moich myśli wytrąciło mnie grzebanie chłopaka w rzeczach dodatkowych. Tymczasem na łóżku były już kajdanki, prezerwatywawy, sztuczny kutas i jakieś wiązadła. Dobrze że Buth dba o nas i wymienia te rzeczy za każdą wizytą.-Mamy już wszystko. Chyba nie muszę ci mówić co masz robić?- powiedział zimnym tonem. Wstałam i kokieternie się do niego uśmiechnełam chwytając jego krocze. Z jego ust wydobył się cichy gardłowy jęk.
-Mam ci obciągnąć czy przechodzimy od razu do konkretu- powiedziałam zanim go namiętnie pocałowałam.
-Chcę cię bzyknąć potem się zabawimy.- syknął między pocałunkami. Z błyskawiczną szybkością zaczął pozbywać się swojego ubrania. Niechętnie też zaczełam się rozbierać. Gdy byliśmy już całkowicie nadzy on założył prezerwatywe i pociągnął mnie w stronę łóżka. Położyłam się rozkładając nogi by i on mógł się usytuować. Nim się zorientowałam krzyknełam w skutek jego szybkiego i mocnego wejścia we mnie. -O taak krzycz- wyjąkał zanim znów wszedł z podobnym skutkiem. - jak na dziwkę jesteś strasznie ciasna- dodał po chwili już nie przerywając ruchów. Jego sprawne ruchy bioder przyprawiały mnie o ciepłe dreszcze. Robił to szybko i mocno tak jak lubię.
-Mocniej- wyjęczałam a on dostosował się do proźby wpychając go we mnie całego. Czułam jak moje ciepło zbiera się w dole brzucha.Nagle poczułam krople na sobie, okazało się że pan loczek trochę się zmęczył. Ja lałam się potem podobnie ale żadne z nas nie zrezygnuje przed finałem.Wkońcu chłopak opadł na mnie osiągając swój szczyt. Jednak nie przerwał ruchów i po chwili ja też szczytowałam. -dobry jesteś.

Bohaterowie i "mała" Uwaga!!!

Catherina "Cat" Brinston
Ma bogatych rodziców. W życiu prawie niczego jej nie braknie prócz wolności. 19 latka jest striptizerką jednego z popularnych klubów z tego rodzaju atrakcjami. Jej najlepszą przyjaciółką jest Samanta"Sam", jest też jej koleżanką po fachu. Harry Styles
Bogaty panicz lubiący kobiety. Jego rodzice całkowicie olewają jego wybryki. Często spędza czas w klubach gdzie z resztą swojej bogatej paczki wychaczają kolejne cele.
Nie po kolei: Zayn, Liam, Louis, Niall i Harry. "Sam"
UWAGA!! 1). W OPOWIADANIU CZĘSTO BĘDĄ WYSTĘPOWAĆ SCENY EROTYCZNE I WULGARYZMY. CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. 2). ROZDZIAŁY BĘDĄ DODAWANE TROSZKĘ NIEREGULARNIE Z RACJI ŻE PROWADZĘ JESZCZE JEDEN BLOG I MAM SZKOŁĘ NA GŁOWIE. 3). BARDZO MILE SĄ WIDZIANE KOMENTARZE. NIE CHCE WAS SZANTARZOWAĆ CZY COŚ. POPROSTU GDY SIĘ JE CZYTA MA SIĘ AŻ CHĘCI NAPISAĆ KOLEJNY ROZDZIAŁ. 4). MOŻECIE W KOMENTARZACH PODAWAĆ SWOJE TT, BYM MOGŁA WAS INFORMOWAĆ O NOWYM ROZDZIELE. 5). NIESTETY ROZDZIAŁY BĘDĄ KRÓTKIE A TO WPROWADZENIE JEST TROCHĘ CHAOTYCZNE ALE TO PRZEZ TO ŻE MÓJ KOMPUTER PRZECHODZI FAZĘ KRYZYSU I PISZĘ TO NA KOMÓRCĘ. TO CHYBA TYLE. BUZIACZKI I DO NOWEGO ROZDZIAŁU. XOXO