piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 4

Od razu wzięłam się za pakowanie najpierw przeszłam do łazienki zabrałam potrzebne rzeczy oczywiście nie przesadzając. W końcu akademik był po drugiej stronie tego wielkiego miasta. To tylko jakaś godzinka bez korków , dlatego nie panikowałam z zbieraniem rzeczy. Po jakiś 15 minutach łazienkę miałam z głowy przeszłam do garderoby i zaczełam pakować poszczególne potrzebne rzeczy tak te do pracy jak i na codzień. W końcu po dwóch męczących godzinach padłam zmęczona na łóżko akurat wtedy weszła moja matka.
-Pomyślałam że może byś coś zjadła. - przeszła i położyła miseczkę z sałatką na szafeczce nocnej. - A weź sobie laptopa. Telewizor już tak jest. Ymm co jeszcze. To takie jakby kawalerki nie  będziesz mieć współlokatorki.- uśmiechneła się po czym wyszła. No tak zapomniałam o haczykach. Wziełam dodatkowe pudło po czym wpakowałam tak kilka osobistych zdjęć w tym mój notatnik, zdjęcie mnie i Sam oraz kilka błyskotek typu tablet i laptop. No i koniec mogłam jechać i zacząć żyć bez rodziców. Zniosłam pomału pakunki po czym ułożyłam je składnie w moim aucie. Wróciłam chwilę do domu.
- Mamo jadę. - powiedziałam po czym otrzymałam natychmiastową odpowiedź
- Zadźwoń jak dojedziesz.- wykrzyczała ze swojego bióra- a i odwiedź nas niedługo. - wyjrzała za drzwi oraz lekko się uśmiechneła. Zignorowałam jej ostatnie zdanie i udałam się do auta. Droga była długa dlatego włączyłam swoje ulubione piosenki przy których zawsze szaleje. Nie wiem dlaczego jakoś nie zabardzo się tym wszystkim w tej chwili przejmowałam, słuchałam swojej przewodniczki zwanej powszechnie GPS by dotrzeć do celu bez jeżdżenia w kółko. Po godzinie jazdy wkońcu dotarłam do celu. Był to wielki, dwupiętrowy budynek całkiem fajny z czerwonej cegły. W środku był bardzo nowoczesny co mnie bardzo ucieszyło. Przeszłam pod drzwi i włożyłam nowiusie klucze do zamka. Po chwili znalazłam się w moim własnym mieszkanku. To było coś; przedsionek, potem po jednej stronie kuchnia, a po drugiej łazienka. Na środku był salon następnie od niego odchodziły dwie pary drzwi do sypialni. Były prawie jednakowe różniące się jedynie kolorami. Wybrałam tą bliżej łazienki i wstawiłam tam torby. Następnie wyjełam telefon i wysłałam sms-a swojej matce.
Mieszkanie jest cudne dzięki.
Gdy spojrzałam na zegarek uznałam że mam jeszcze jakąś godzinkę na rozpakowanie co w zupełności mi wystarczy. Już zabierałam się do pracy gdy ktoś zapukał do drzwi. Zirytowana poszłam je otworzyć. Spodziewałam się że to pewnie sąsiadki chcące się przywitać.... jednak nie miałam racji. Przed drzwiami stał Harry? Ale skąd on wie gdzie...
-Hej.- powiedział i lekko się uśmiechnął zauważając mój grymas niezadowolenia.
-Nie mam dziś czasu idę do pracy. - odpowiedziałam zamykając powoli drzwi...z niepowodzeniem. Chłopak wstawił nogę między szczelinę uniemożliwiając mi ich domknięcie. -czego?
-Przyniosłem wino. W końcu twoje pierwsze mieszkanie.- mówił z tym swoim irytującym zadowoleniem.
- Nie piję wina. A tak przy okazji skąd wiedziałeś gdzie będę mieszkać? - zapytałam znów uchylając lekko wejście.
-Twoja mama powiedziała mojej. A moja wspomniała coś mnie. - mogłam się domyśleć że te dwie pindy nie odpuszczą dopóki interesy się nie połączą.-Mogę wejść- wskazał na przestrzeń za mną. Odsunełam się lekko wbrew własnej podświadomości która mówiła mi żebym tego nie robiła.
-Skoro musisz. - skinełam lekko ręką by wszedł co zrobił wręcz natychmiastowo. -A teraz możesz sobie iść za dwie godziny muszę być w pracy i chcę się jeszcze rozpakować. -dodałam na co zachichotał.
-Słodka jesteś. Wiesz uznałem że nasza umowa już jest nieważna skoro mieszkasz już tutaj. - mówił rozglądając się po pomieszczeniach. Narazie jego pięknie wyrzeźbione ciało stało w salonie przyglądając się widokowi za oknem. - I skoro mamy zawrzeć rozejm to zapraszam cię do mnie na imprezę.- dodał odkręcając się na pięcie. - Jak coś to jeszcze ustalimy szczegóły - powiedział wymijając mnie i wychodząc z mojej małej posiadłości. Co on miał na myśli mówiąc jeszcze? Może chodzi mu o zajęcia na które będziemy uczęszczać razem. Zamknęłam drzwi po czym udałam się do kuchni by sprawdzić czy będę musiała jeszcze zrobić zakupy. Na szczęście nie lodówka była wypełniona po brzegi , domyśliłam się że tak samo było z książkami jakie bym potrzebowała oraz innymi bzdetami. Przeszłam do swojej sypialni i zaczełam rozpakowywać rzeczy podobnie zrobiłam z kosmetykami i rzeczami potrzebnymi w łazience.
***
-Dziewczyno gdzieś ty była?- usłyszałam od przyjaciółki w wejście do garderoby.
-Korki. Jechałam z akademika. - wyjaśniłam i zaczełam rozbierać się powoli z ciuchów. Ona już była gotowa i na szczęście poczekała na mnie dzięki czemu Buth nie skojarzy że się spóźniłam.- co się stało że jest tyle tłumu? Darmowe drinki czy seks? - zaśmiałam się na co i ona zareagowała śmiechem.
-Nie ogółem jest to samo co zawsze. No może trochę ich więcej ale co z tego my dziś po tańcach siedzimy za barem.- powiedziała po czym obie wyszłyśmy gotowe do tańca. Gdy byłyśmy już na scenie poczułam na sobie wzrok wszystkich mężczyzn na sali. To śmieszne, a zarazem obrzydliwe jak oni mogą być zdesperowani gwiżdżąc do nas, a niektórzy nawet robiąc sobie dobrze przes spodnie. Natychmiast odwróciłam wzrok od tego typa a skupiłam na kimś innym. Grupa młodych facetów weszła do klubu po czym siadła naprzeciw naszej sceny. Od razu ich rozpoznałam - Harry i jego spółka. Uśmiechnęłam się nerwowo do Sam po czym zaczełam tańczyć. Nie należało to do najtrudniejszych zadań z moją koordynacją ruchową. Po 20 minutach wyginania się zeszłyśmy by zmienić osoby za barem. Szybko wpadłyśmy do garderoby gdzie  założyłyśmy czarne szlafroki do połowy uda by uniknąć zbyt oślinionych mężczyzn. Dziś wydało się to dużo łatwiejsze dzięki temu że przy ladzie siedzieli praktycznie sami młodzi niby mężczyźni. Podeszłam szybko do Harrego ponieważ wkurza mnie jego nachodzenie mojej osoby.
-Odpuścisz mi w końcu? - zwróciłam się do niego bardzo złowieszczym tonem. Chłopak uśmiechnął się delikatnie po czym podsunął jakąś karteczkę.
- To adres. - przejechał wzrokiem po moim ciele po czym odwrócił się i patrzył na kolejne amatorki które próbują dorównać mnie i Sam. Chwyciłam karteczkę a następnie schowałam ją w miseczce biustonosza po czym wróciłam do pracy. Nie upłyneło nawet 5 minut gdy musiłam znów do niego powrócić.
-Co znów?-warknełam patrząc na niego złowrogo co go rozbawiło.
-Ymm nalejesz nam łaskawie piwa.- jego szyderczość chyba nie ma granic.
-Oczywiście.- zachichotałam sztucznie. Całą swoją zmianę udawałam że nie przeszkadza mi jego obecność, chociaż nie ułatwiał. Gdy znalazłam się w garderobie opadłam ze zmęczenia. Powoli przebrałam się w ciuchy w których przyjechałam po czym pożegnałam się z Sam i udałam do auta. Podróż do mojego domu to chyba najlepsza rzecz jaka mnie dziś spotkała. Jechałam rozważnie słuchając swoich ulubionych piosenek dlatego droga nie zajeła mi dużo czasu. Tak samo szybko znalazłam się w mieszkaniu gdzie otworzyłam wino i udałam się do sypialni gdzie błyskawicznie zasnełam zmęczona.
***
Harry's POV:
Obudziłem się lekko przygnieciony czyimś ciałem. Spojrzałem na swoją klatkę piersiową która w większości była pokryta blond lokami. Fragmenty z wczorajszej nocy uderzyły w moją głowę gdy tylko ssuneła się na moje ramie.
-Hej-uśmiechnęła się łagodnie po czym wstała i zaczeła zbierać swoje rzeczy.
-Pięknie wyglądasz bez nich i nade mną-dziewczyna odwròciła się lekko w moją stronę po czym lekko zachichotała.- moglibyśmy to kiedyś powtórzyć.
-To się okaże Harry- spoważniała raptownie po czym rzuciła mi bokserki.-Powinieneś już iść.-teraz zrozumiałem. Poprostu żałuje tego co zrobiła. W końcu nie codziennie zdradza się męża ale każde z nas dobrze wie że to nie był pierwzy raz jak budzę się w jej sypialni. Otórz to dość długa i zabawna historia. -Harry?
-Przecież dobrze wie że go zdradzasz. Nie wiem po co ukrywać że robisz to ze swoim byłym chłopakiem.- zażartowałem lekko zażenowany jej zachowaniem. Ubrałem się dokładnie po czym bez słowa opuściłem najpierw jej sypialnie, a potem mieszkanie. Wezwałem taksówkę po czym udałem się do swojego domu. Dziś mój wielki dzień, kolejna impreza na której mam nadzieję spotkać Cat. To chyba jedyna dziewczyna która tak mnie denerwuje a zarazem pociąga. Z rozmyśleń wyrwał mnie kierowca domagający się zapłaty. Po wykonanej czynności wszedłem do wielkiego bloku a następnie wielkiego apartamentu. Cieszyłem się że jest to duże mieszkanie i już na zawsze moje. Zajrzałem do lodówki która była wypchana jedzeniem i ankoholem. Jedyne co mi teraz brakowało to snu dlatego do zrealizowania tego celu udałem się do sypialni. Nastawiłem budzik i opadłem cały pogrążony w kacu na moje pięknie pościelane łóżko. Obolały oddałem się całkowicie snu.
***
Cat's POV:
Od kilku godzin sprawdzałam materiał jaki obowiązuje nas w tym semestrze. Jak dla mnie nie był aż tak trudny nawet bez większego problemu zrobiłam zadania na przyszłe zajęcia. Jedyne co nie pozwalało mi się na tym całkowicie skupić to karteczka.

Rozdział 1

*Harry*
Wstałem dziś dość wcześnie jakoś koło 9 rano. Wszystko przez to że dziś są moje 20 urodziny i rodzice zamierzają wyprowić mi jakąś imprezę wśród bogatych. W sumie jedyne na co dziś czekam to wypad z chłopakami do jakiegoś klubu. Może dziś zaszalejemy i pójdziemy na dziwki. Z moich rozmyśleń wytrąciła mnie nasza pokojówka. Miałem na nią chęć od dawna ale z racji że jest niepełnoletnia narazie doszło tylko do tego że zrobiła mi loda.
- Przepraszam myślałam że śpisz. Twoi rodzice poprosili bym posprzątała tu przed uroczystością.- przygryzła nerwowo wargę wciąż wpatrując się na moje prawie nagie ciało. - Przyjdę później.
-Poczekaj. Zechciałabyś tu podejść.- kiwnołem na łóżko. Dziewczyna zamkneła do końca drzwi i powoli podeszła.-Połóż się.
-Harry nie wolno mi. Twoja mama nas ostatnio nakryła. Powiedziała że jeżeli to się powtórzy stracę pracę. -powiedziała jednym tchem. Na jej twarzy było widać strach.
-Skoro tak stawiasz sprawę to twoja strata. Nikt nie bzyka lepiej niż ja. - zaśmiałem się jej prosto w twarz.- a teraz bierz się za sprzątanie, suko- popamięta mnie. Jeszcze będzie błagała bym ją bzyknął. Jej słodką twarzyczkę pokryły pojedyńcze łzy i bardzo dobrze.
*Kilka godzin później*
*Cat*
Od samego rana mam humor jakbym miała wszystkich pozabijać. Otórz pewien syn przyjaciół moich rodziców obchodzi sobie urodzinki i ja muszę z nimi pójść na tą uroczystość by wtajemniczyć się w sprawy dam. Gdyby matka dowiedziała się że jej idealna córka chodzi do klubu tańczyć na rurze i pokazywać niektórym wyjątkowym gościom co to rozkosz to chyba by mnie zakatowała. Dodatkowym problemem jest to że dziś jest moja zmiana a impreza u tej rodziny kończy się o godzinie 22. Czyli mam godzinę w dupę.
-Mamo będę mogła wyrwać się z tego urodzinowego party wcześniej?- zapytałam będąc z matką w dodatkowej garderobie na nasze suknie. Kobieta spojrzała na mnie przelotnie.
- A to niby czemu?- przeciągała symbolicznie każde słowo. Czego nie umiem wymyśleć czegoś na poczekaniu.
-No bo ... Ja mam randkę- palnełam nie zastanawiając się. Matka odwróciła się do mnie i spojrzała z radosnym błyskiem.
-Długo jesteś z tym chłopakiem?- zadała bezpośrednio.
-Nie znamy się jakiś miesiąc. Dziś umówiliśmy się na późną kolację bo ma kilka spraw do załatwienia. Nie chciałabym go wystawić .- powiedziałam jednym tchem.
-Sypiasz z nim?- czasem dziwię się jak ja wytrzymuje z nią w jednym domu.
-Może. Ja nie pytam czy ty i tata się bzykacie. - pysknełam jej. Matka spojrzała na mnie złowrogo i wróciła do dalszych poszukiwań sukni. Wkońcu wyciągneła kremową zdobioną złotą nitką. Gdy już miała wychodzić odwróciła się do mnie.
- Możesz wyjść jakieś dwadzieścia minut przed 21. Nie wcześniej, zrozumiano?- mówiła z zimnym tonem. Kiwnełam głową i sama powróciłam do przeszukiwania. Jedyne co mi się podobało to czerwona, długa suknia z plecami pokrytymi koronką. Pod to założę swoją czerwoną, koronkową bieliznę do pracy. Tylko jeszcze zostanie mi transport.
*kilka godzin później*
Wchodziliśmy właśnie do wielkiej willi pełnej gości i ochroniarzy. No cóż narazie nie było tak źle.
-O matko Amy i Dylan Brinston. - powiedziała głośno jakaś kobieta. - a ty pewnie jesteś Catherina?
-Tak, dzień dobry- przywitałam się robiąc sztuczy uśmiech.- jestem Anna Cox mama dzisiejszego solenizanta. O właśnie do nas idzie. - spojrzałam w kierunku podobnym do niej i ujrzałam wysokiego bruneta z burzą loków na głowie. Straszny przystojniak ale zaraz on mi kogoś przypomina, a tak to jest ten koleś od wielu panienek. I jego zgraja. - Harry poznaj Catherinę jest córką państwa Brinston. - chłopak wyciągnął w moim kierunku rękę a jego wzrok usytuował się na moich kształtnych piersiach.
-Miło mi poznać- powiedział na końcu oblizując lekko górną wargę.
- Mnie również. - powiedziałam trochę sarkastycznie i podałam mu dłoń którą po chwili ucałował. Wyrwałam mu lekko rękę dając znak że ma się nie przyzwyczajać.
-Niestety mamo ale wracam do chłopaków - powiedział po czym odszedł puszczając do mnie oczko.
-Głupek-wyszeptałam cocho by nikt nie zwrócił na to uwagi. Na tej jakże nudnej uroczystości przesiedziałam do godziny 21:40. Potem szybko zadźwoniłam do Jefreya, dobrego kolegi od podwózek. Wsiadłam do samochodu i w ciszy i spokoju pojechałam do pracy.
-Dzięki Jef.- uśmiechnełam się do niego i dałam mu przelotnego buziaka w zamian za podwózkę. Wysiadłam i szybko pognałam do garderoby gdzie czekała na mnie Sam.
-Hej- powiedziałam jej rozbierając się z sukni. Dziewczyna spojrzała na mnie trochę zdezorientowana.
- Hej, gdzie się tak spieszysz wysłałam ci sms-a dziś tańczymy dla grupy vipów dopiero po 22. Buth kazał się wysmarować lekko olejkiem bo to podobno ktoś ważny. Nawet za bzykanko już zapłacili. - powiedziała spoglądając na mnie łagodnie. Dobrze wie że nie lubie takich zleceń. Ale jeżeli chce tu pracować to zdarza mi się raz na jakiś czas kogoś bzyknąć dostając z tego całą kasę- ej słuchasz mnie suko?-zaśmiała się do mnie blondynka- do bzykania mamy jeszcze trzy z loży puszczalskich ale taniec odpierdalamy same- sprostowała sprawę. Nie lubię spółpracować z tymi dziewczynami. One codziennie dają innemu. Przygotowanie do tańca potrwało trochę bo musiałam się odpowiednio rozgrzać do tańca. Nim się obejrzałam już dochodziła 22:05. Nagle do garderowy wparował nasz szef i kazał nam już iść. W loży siedziało pięciu gości w tym jeden z burzą loków. O nie to niemożliwe. To ten chłopak z urodzin. Gdy spojrzałam w jego kierunku robiąc kolejną sprośną pozę ogarneło go rozbawienie. Kazał nam podejść i sam również wstał.
-Biorę brunetkę reszta jest wasza chłopaki. - zawołał do kolegów a ja w tej chwili przeklnełam własną chęć wolności. - poczekajcie ...mam pomysł blondynka ty tańczysz - spojrzał na nią z pogardą, z jej ust mogłam wyczytać że trochę go nawyzywała. - a ty koteczku się zabawisz z moim najlepszym przyjacielem - dodał bardziej przeciągle. Spojrzałam na niego z obrzydzeniem.
- Chyba śnisz.- odpysknełam mu. Jego twarz spochmurniała a oczy zrobiły się przeraźliwie ciemniejsze.
-Posłuchaj albo dasz mi się bzykać kiedy chcę albo twoi rodzice, a przedewszystkim mamusia dowie się gdzie pracujesz i co robisz z tymi ludźmi. Chyba tego nie chcesz? To są moje warunki. - wysyczał mi to w ucho, rękoma błądził po moim ciele.
-Wypchaj się. Nie powiesz im- odepchnełam go dość lekko. Po jego wyrazie twarzy mogłam stwierdzić że się mylę. Słyszałam że już nie jednej dziewczynie z życia zrobił piekło.
- Myślę że zmieniłaś zdanie. - wyszeptał po czym bez ogródek złapał mnie za krocze. Jęknełam mimowolnie opuszczejąc głowę na jego ramie.- Zabawisz się ze mną czy tego chcesz czy nie Catherino.
-Cat- powiedziałam surowo spoglądając mu w oczy. W ułamku sekundy jego usta napadły na moje. Jego usta były wyraźnie bardzo sprawne po chwili do pocałunku dołączył też język.
-No więc Cat wolisz żebym wyruchał cię na drugiej loży czy wolisz pokój. Oj wybacz nie masz wyboru, idziemy do pokoju- odedzwał się głośniej by dać znać też swoim znajomym, którzy wogóle nie zwrócili na to uwagi zajęci swoimi pieszczotami. Wkońcu gdy straciłam ich z oczu coś mi dodało odwagi. Znaleźliśmy pokój który wynajeli. Był jednym z czystszych pewnie specjalnie dla nich. - Macie tu jakieś zabawki? Dziś chcę się bawić jak nigdy. - syknął na co wskazałam szawkę w samym kącie. Nie było tu zbyt pięknie. Jedno pojedyńcze łóżko, szawka i to w pokoju 1,5 na 3,5. No coż ale do bzykania się nadawał. Z moich myśli wytrąciło mnie grzebanie chłopaka w rzeczach dodatkowych. Tymczasem na łóżku były już kajdanki, prezerwatywawy, sztuczny kutas i jakieś wiązadła. Dobrze że Buth dba o nas i wymienia te rzeczy za każdą wizytą.-Mamy już wszystko. Chyba nie muszę ci mówić co masz robić?- powiedział zimnym tonem. Wstałam i kokieternie się do niego uśmiechnełam chwytając jego krocze. Z jego ust wydobył się cichy gardłowy jęk.
-Mam ci obciągnąć czy przechodzimy od razu do konkretu- powiedziałam zanim go namiętnie pocałowałam.
-Chcę cię bzyknąć potem się zabawimy.- syknął między pocałunkami. Z błyskawiczną szybkością zaczął pozbywać się swojego ubrania. Niechętnie też zaczełam się rozbierać. Gdy byliśmy już całkowicie nadzy on założył prezerwatywe i pociągnął mnie w stronę łóżka. Położyłam się rozkładając nogi by i on mógł się usytuować. Nim się zorientowałam krzyknełam w skutek jego szybkiego i mocnego wejścia we mnie. -O taak krzycz- wyjąkał zanim znów wszedł z podobnym skutkiem. - jak na dziwkę jesteś strasznie ciasna- dodał po chwili już nie przerywając ruchów. Jego sprawne ruchy bioder przyprawiały mnie o ciepłe dreszcze. Robił to szybko i mocno tak jak lubię.
-Mocniej- wyjęczałam a on dostosował się do proźby wpychając go we mnie całego. Czułam jak moje ciepło zbiera się w dole brzucha.Nagle poczułam krople na sobie, okazało się że pan loczek trochę się zmęczył. Ja lałam się potem podobnie ale żadne z nas nie zrezygnuje przed finałem.Wkońcu chłopak opadł na mnie osiągając swój szczyt. Jednak nie przerwał ruchów i po chwili ja też szczytowałam. -dobry jesteś.

Bohaterowie i "mała" Uwaga!!!

Catherina "Cat" Brinston
Ma bogatych rodziców. W życiu prawie niczego jej nie braknie prócz wolności. 19 latka jest striptizerką jednego z popularnych klubów z tego rodzaju atrakcjami. Jej najlepszą przyjaciółką jest Samanta"Sam", jest też jej koleżanką po fachu. Harry Styles
Bogaty panicz lubiący kobiety. Jego rodzice całkowicie olewają jego wybryki. Często spędza czas w klubach gdzie z resztą swojej bogatej paczki wychaczają kolejne cele.
Nie po kolei: Zayn, Liam, Louis, Niall i Harry. "Sam"
UWAGA!! 1). W OPOWIADANIU CZĘSTO BĘDĄ WYSTĘPOWAĆ SCENY EROTYCZNE I WULGARYZMY. CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. 2). ROZDZIAŁY BĘDĄ DODAWANE TROSZKĘ NIEREGULARNIE Z RACJI ŻE PROWADZĘ JESZCZE JEDEN BLOG I MAM SZKOŁĘ NA GŁOWIE. 3). BARDZO MILE SĄ WIDZIANE KOMENTARZE. NIE CHCE WAS SZANTARZOWAĆ CZY COŚ. POPROSTU GDY SIĘ JE CZYTA MA SIĘ AŻ CHĘCI NAPISAĆ KOLEJNY ROZDZIAŁ. 4). MOŻECIE W KOMENTARZACH PODAWAĆ SWOJE TT, BYM MOGŁA WAS INFORMOWAĆ O NOWYM ROZDZIELE. 5). NIESTETY ROZDZIAŁY BĘDĄ KRÓTKIE A TO WPROWADZENIE JEST TROCHĘ CHAOTYCZNE ALE TO PRZEZ TO ŻE MÓJ KOMPUTER PRZECHODZI FAZĘ KRYZYSU I PISZĘ TO NA KOMÓRCĘ. TO CHYBA TYLE. BUZIACZKI I DO NOWEGO ROZDZIAŁU. XOXO

sobota, 8 listopada 2014

Rozdział 7

Godząc się iść z nim na bankiet jego rodziców jest chyba moją najgorszą pomyłką. Mój wzrok utwił w jedynym apetycznym przysmaku dzisiejszego wieczoru. Oczywiście na Harrym - rzecz jasna. W białej koszuli prezentował się bardziej seksownie niż zazwyczaj, co zaczeło mi przeszkadzać w skupieniu się na rozmowie z tymczasowymi towarzyszami. Czy to możliwe żeby ten chłopak wyglądał jeszcze bardziej seksownie? Jego talent do uwodzenia chyba nie ma granic.
-Cat- usłyszałam znajomy donośny głos z charakterystyczną chrypką. Przetarłam ręcę po czym odważnym krokiem przeszłam do swojego dzisiejszego partnera. - Wyglądasz seksownie jak zawsze. Nie chłopaki? - zwrócił się do swoich przylepnych kolesi. Większość z nich nie ukrywała swojego wzroku na moim ciele. Z prespektywy patrzenia ale nie tykania nie przeszkadzało mi to.
-Hej- zwróciłam się do nich z kokieternym uśmiechem. - Nigdzie się nie ruszasz się bez swoich kumpli?- zwróciłam się już bardziej do chłopaka z burzą loków.
-Są dla mnie jak rodzina. - stwierdził krótko nie spoglądając nawet w moją stronę. Swoim wzrokiem błądził gdzieś pośród gości.
- Szukasz jej ?- zapytałam z nutką pogardy, lub zazdrości według spostrzeżeń Sam.
-Taa.Przepraszam. Po prostu to pierwszy raz jak pokażę jej się z inną. Nie chcę by pomyślała że to na serio. By mnie skreśliła. - Ałć. Czasem mam chęć przywalić mu prosto w kroczę tak by zabolało go jak jego słowa mnie. Jak z niezależnej dziwki stałam się tak ckliwą lizuską? To uczucie przynależności jest durne.
-Jak chcesz to się rozejrzyj. Ja idę opróżnić wam katering z szampana.-wyszeptałam ledwo zauważalnie dla chłopaka. Gdy jednak zaczełam powoli się przesuwać w kierunku stolika z trunkami on podążył za mną.
- Nie możemy się rozdzielać. Gdy przyjdą twoi rodzicę zaczynamy wdrażać drugą część planu. Sentymenty, pocałunki te sprawy. - sprostował szybko swoje zachowanie. Jak on może być tak nieczuły i oschły.
- Jak chcesz ale ja cię nie tknę na trzeźwego- zaśmiałam się pogardliwie chyba lekko urażając jego ego. Wszystko zdawało się nabierać wyraźniejszych barw zaledwie po trzecim lub czwartym kieliszku szampana, które z powagi sprawy próbowałam opróżnić jak najszypciej.
-Nie mamy na to czasu. Twoi rodzice właśnie wchodzą. Udawajmy że jesteśmy sobą zainteresowani. Możesz mnie nawet pocałować- mrugnął lekko swoją prawą powieką. Z jednej strony zdało się być to dzicinne i zabawne, lecz z drugiej ogromnie podniecające.
-Ty nie możesz mnie pocałować bo twoja mężatka zobaczy? -zaczełam się z nim droczyć bardziej sarkastycznie niż dotychczas. Jego źrednice lekko się otworzyły po czym ponownie skuliły do normalnych rozmiarów. Dłonie chłopaka lekko i bardzo powoli oplatały moją talię. - No dobra postarajmy się żeby się potem urżnąć w trupa- wyszeptałam mu do ucha rozbawionym tonem. Nasze udawanie nie było aż tak trudne. W końcu jeśli nie byłoby tych ludzi z pewnością Harry z chęcią rzuciłby się na mnie i przeleciał na każdym stole oraz krześle mogącym utrzymać nasze ciała razem. I z wzajemnością. Nagle z moich rozmyśleń wytrąciło mnie głośne chrząknięcie. Odwróciłam się i ujrzałam piękną blondwłosą dziewczynę. Mniej więcej mojego wieku.
-Witam Harry. - zwróciła się do przerażonego chłopaka. Stał sparaliżowany spoglądając to raz na nią to raz na mnie. -Ty zapewne Catherina Brinston. Mia Black. Jestem dobrą znajomą Harrego.-uśmiechneła się łagodnie co musiało ją wiele kosztować.
- Bardzo mi miło. Ymm zostawię was może na chwilę. - odwzajemniłam jej drobny gest bardziej obojętnie, po czym odwróciłam się w stronę pozostałych gości. Nagle poczułam dużą dłoń oplatającą mój nadgarstek. Odwróciłam się w stronę zielonookiego.
-Zostań. Mia wie o naszym planie.- zachichotał trochę nieśmiało. - Zresztą twoi rodzice chyba do nas idą. - dodał bardziej chłodnym tonem. W jego oczach nie zauważyłam żadnych emocji, żadnej reakcji na otaczającą nas sytuację. Jego spokój udzielał się także w jego otoczeniu.
***
-Fajnie było- uśmiechnął sie do mnie chłopak z niesforną burzą loków. Odwzajemniłam gest dodatkowo przygryzając dolną wargę. Sięgnełam szybko do kopertówki po czym wyjęłam z niej klucze do mojego mieszkania.-Mogę wejść?
-Ymm to chyba nie najlepszy pomysł.- wyszeptałam ledwo słyszalnie. Na jego twarzy wymalował się smutek, co natychmiast zadziałało na mój nietrzeźwy umysł. - Dobra.-pchnełam drzwi po czym wskazałam by wszedł. Uczynił to wręcz błyskawiczne powoli ściągając płaszcz.-Rozgość się. Chcesz może coś do picia ? - zapytałam po tym jak znalazłam się w kuchni.
-Masz piwo? Wiesz szampan to nie moja bajka. To jak soczek tylko z bąbelkami.- zaśmiał się ukazując dwa cudowne dołeczki w policzkach. Mimo wolnie odwzajemniłam podobnym drobnym gestem.
-Pewnie - podałam mu butelkę po czym skierowałam się do sypialni. Moją jedyną przeszkodą było przejście koło Harrego, i jak przewidziałam nie udało się.
-Gdzie się wybierasz? - spojrzał jakby gniewnie swoimi ciwmnozielonymi oczami przesuwając swoje ciało bliżej mojego. Oparłam rękę na jego torsie powodując że jego mięśnie lekko się napieły.
-Jestem zmęczona i idę się położyć. Coś nie tak? -  przesunełam dłoń bliżej karku przysuwając swoje ciało bliżej jego. Nie czekał na lepszą zachętę. W błyskawicznym tempie przywarł do mnie ustami namiętnie masując moje. Jego ręce obieły mnie w tali i powoli kierował w stronę jednego z blatów, następnie sadzając mnie na nim. -Harry jestem zmęczona. -wyszeptałam pomiędzy pocałunkami. Odsunął się delikatnie,po to tylko by przenieść swoje muśnięcia na szyję. -Harry przestań. - uniosłam minimalnie głos odsuwając się na tyle na ile pozwalało mi miejsce na blacie.
-Co jest? Znów mi odmawiasz? -oburzył się waląc dłonią o blat. - Już się mną znudziłaś? Upatrzysz sobie kolejnego, a może już to zrobiłaś? - dodał krzycząc na mnie całkowicie zły. W takich momentach boję się być w jego otoczeniu, nie wspominając o tym że dystans pomiędzy nami nie był za wielki.
- Nie chcę byś żałował tego ze względu na Mie. - powiedziałam cicho powoli ssuwając się z blatu.Miałam wrażenie że dzieli nas może kilka centymetrów.
-Ją w to nie mięszaj. Dobrze wiesz że mogę mieć każdą. Ona była, jest i będzi dla mnie ważna. Tyle że my rozmawiamy o nas.- mówił z taką złością i przekonaniem w głosie. Jego oczy przepełnione były ciemnością tak straszną i piękną zarazem.
-O nas?- wywnioskowałam z jego monologu. Nie ukrywałam swojego zdziwienia.
-No bo nasi rodzice myślą ...
-Przestań wszystko zrzucać na innych. Bądź mężczyznom i powiedź swoim rodzicom że kochasz Mie a ona ciebie.
-Nie -warknął na mnie lekko zaciskając swoje pięści. -Nic nie rozumiesz. Ludzie tacy jak my nie mają wyboru. Skoro nasi rodzice nie wychodzili za siebie z miłości to my czemu mielibyśmy to robić ? - dokończył już nieco spokojniej. Jego wzrok skrupulatnie unikał mojego.
-Może dlatego że ja chcę mieć normalnego kochającego mnie chłopaka, a nie dziwkarza z naburmuszoną kochanką. - krzyknełam rozwścieczona jego prymitywnym zachowaniem.
-Mnie też nie odpowiada bycie z dziwką sprzedającą się za grosze bo nikt nie chce jej bzykać. - odpiwiedział równie agresywnie. Nie mogłam uwierzyć w jego słowa.Nikt nigdy nie powiedział mi tak nie miłych słòw prosto w twarz. To dziwne bo nigdy zbytnio nie przejmowałam się opinią innych lecz teraz bardzo mnie to zabolało.
- Wynoś się - krzyknełam ciszej niż zamierzałam.
- Powiedziałem taką samą prawdę jak ty. -zwrócił się łagodnie. - pójdę już ale to nie nasza ostatnia rozmowa kocie. -mimo nabuzowanej we mnie nienawiści pozwoliłam mu by przytulił mnie na pożegnanie. -Dobranoc.
-Idz już. - odparłam oschle nieodwzajemniając jego gestu. Miałam sprzeczne poczucie bezpieczeństwa i obawy przed Harrym.
***
Rano obudziłam się z wielkim bólem głowy i wielkimi wyrzutami. Dlaczego ja wogule się na to zgodziłam i w dodatku nie ułatwiający mi wcale sytuacji Harry. Dlaczego nie znalazł sobie nowej zdobyczy? Przecież zawsze tak robi gdy dostaje to czego pragnie. A on pragnienie jedynie seksu. Spojrzałam na zegarek.
-O w mordę. - wymsknęło mi się. Połowa zajęć już dawno mineła

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 3

Po kilku minutach poszukiwań wróciłam do punktu wyjścia. Nagle spostrzegłam Harrego całującego jakąś platynową blondynkę i coś jakby zakuło mnie w środku. Ale jemu o to chodzi, żebym była zazdrosta a przynajmniej zawiedziona tym że to nie mnie tak obściskuje. Gdy nasze spojrzenia się zetkneły uśmiechnął się zwycięsko po czym znów się do niej przyssał. Widać było że dziewczyna ledwo stoi na nogach a do łóżka nie nadawałaby się nawet za dwie godziny. Obrałam swój cel i ruszyłam w jego kierunku. Był nim dość wysoki mulat o ciemnych włosach i oczach. Na rękach miał różne tatuaże co tylko działało na jego korzyść. Uśmiechnełam się zalotnie i przeplotłam kosmyk włosów za ucho. Gdy już byłam na tyle blisko by z nim rozmawiać zaczełam jako pierwsza.
-Masz dziewczynę? - powiedziałam bez skrupułów patrząc prosto na jego twarz. Uśmiechnął się delikatnie i spojrzał na mnie od góry w dół i z powrotem.
-Nie a ty chłopaka? - droczył się to rozumiem . Oparłam jedną rękę o jego tors w tym samym czasie stawiając jedną nogę między jego.
-Nie. Powiem wprost. Nie szukam czegoś na dłuższą metę chcę poprostu się dziś zabawić. - przez tą prace zrobiłam się lekko ujmując trochę puszczalska i zbyt odważna.
- Byłbym chętny gdyby nie to że widzisz nie wiem czy to opłacalne. - zaśmiał się. Moje założenia się potwierdziły, uniosłam lekko nogę powodując lekki napad na jego kolegę. Po czym chwyciłam się jego koszulki i pocałowałam. Chłopak wkręcił się w grę i po chwili jego ręce wylądowały na mojej pupie. - poczekaj chwile skąś cię kojarzę.
-Z klubu ze striptizem niedaleko stąd? - zachichotałam lekko gryząc jego ucho. Mulat odepchnął mnie lekko.
- Ty jesteś tą co bzykała się z Harrym w pokoju? - zapytał trochę z niedowierzaniem. Przyjrzałam mu się bardziej i skojarzyłam go z paczki Stylesa.
-Taaa a ty jesteś jego kumplem. Nie ważne znajde inne ciacho. - powidziałam i zaczełam iść. Ta impreza ze szła całkowicie na psy , pod ścianami walali się już zachlani, z góry było słychać jęki. Nie wiem jakoś już nie kręciło mnie to. Wyszłam z tego ledwo trzymającego się domu i zaczełam kierować w stronę auta. Droga nie zajeła mi jakoś nadzwyczajnie dużo czasu jednak gdy już tam dotarłam spostrzegłam mężczyznę opierającego się o jedne z drzwi. Z dala mogłam rozpoznać tą wielką byrzę lekko kręconych włosów zaciągniętych do tyłu.
-Co chcesz?- warknełam gdy już byłam wystarczająco blisko. Chłopak spojrzał na mnie przelotnie, przyglągając się trochę zgnieceniu na biodrach.
-Widzę że komuś się poszczęściło. - wskazał na zagniecenia które natychmiastowo skoregowałam.
-Może, nie muszę ci mówić. - powiedziałam lekko sarkastycznym tonem.- mów czego chcesz?
- Ciebie- powiedział spoglądając na mnie z lekkim cwaniackim wyrazem twarzy.- wiesz umowa nadal jest aktualna.
-Cham z ciebie. - powiedziałam po czym skierowałam się do drzwi wejściowych domu przyjaciółki- Idziesz?
-No skoro prosisz- i znów ten ton i to samo głupie uczucie gorąca. Nim się obejrzałam byliśmy już w budynku, natychmiast przeszłam do sypialni w którym zawsze śpie bo po dźwiękach w korytarzu można było się domyśleć że nie jesteśmy sami.
-Ymm- zaczełam gdy przymknęłam drzwi od sypialni przy okazji powoli zdejmując swòj płaszcz. Spojrzeliśmy na siebie i w ułamku sekundy odnaleźliśmy sposób na szybki namiętny pocałunek. Nasze ciała scaliły się i powoli ogałacały z ubrań. To niesamowite jak mogę tego człowieka nienawidzić a jednocześnie w tej chwili potrzebować. Gdy już całkiem nadzy znaleźliśmy się na łóżku pragnełam tego uczucia wypełnienia.
-Dziś będzie inaczej- szepnął po czym delikatnie osunął się w dół by być naprzeciw mojej przyjaciółki. - roztaw nogi.- posłuchałam jego rad po czym poczułam ciepłe i mokre pocałunki na jednym z ud. Palce chłopaka natomiast znalazły się przy wrażliwym miejscu lekko się o nie pocierając. Westchnełam najciszej by nie dawać mu zbyt dużej satysfakcji. Nagle jeden z palców wśliznął się do środka powodując dziwnie przyjemny dreszcz. Wyjął go i spojrzał w moim kierunku.
-Jesteś taka ciasna. - jego sprośne teksty działają tylko zachęcająco.
-Weź się streszczaj. -powiedziałam w końcu. Chłopak wstał chwilę i wyjął prezerwatywy. Po czym jedno z nich podał mi. Doskonale wiedząc co mam robić rozerwałam opakowanie po czym wyjełam zabezpieczenie. Pochyliłam się i po chwili założyłam je na penisa Harrego. Potarłam dłonią o jego podstawę tworząc jeszcze większą  erekcje. Uśmiechnełam się do niego w zadowoleniu. Chwyciłam go lekko ręką za kark wplatając niektóre palce między włosy i pociągnełam do pozycji leżącej. Jego dłonie znalazły się tuż przy mojej głowie lekko się pochylając i wsuwając swojego przyjaciela do mojego wejścia. Jęknełam cicho motywując go do dalszych działań. Robił to powoli i delikatnie lecz tak precyzyjnie że rozsadzało mnie od środka. Jego ciało prawie całe przyległo do mojego co było wyjątkowo podniecające. Zarzuciłam lekko nogę na jego ciało
-Szybciej- poprosiłam nie wytrzymując napięcia. Chłopak uśmiechnął się lekko chwycił moje biodro i mocnym pchnięciem przygwoździł mnie do łóżka. Krzyknełam trochę głośniej i wbiłam paznokcie w jego ramiona by odreagować. Brunet za to przestał się poruszać.
-Będę miał blizny.- powiedział lekko wkurzony. Nie wiem dlaczego jakoś zbytnio się tym nie przejęłam ponieważ wrócił do masaży mojego wnętrza. Tym razem był taki jak za pierwszym razem - dość szybkie i mocne pchnięcia. W końcu nie wytrzymałam i oddałam się uczuciu. Przywarłam do jego ust wplątując powtórnie palce w jego piękne włosy. Jego wzrok wyszukiwał czegoś na mojej twarzy jednak ostatecznie skupił się na oczach. - masz ładne oczy.
-Dzięki-powiedziałam trochę zaskoczona jego komplementem. Jego ruchy były wciąż jednakowe przyprawiające o dreszcze. Moje ciepło zaczęło się zbierać na dole podbrzusza. W jednej chwili rozlało się po całym moim ciele. Poczułam jak Harry osuwa się obok.
-Dzięki.-powiedział gdy opanował oddech. Zrobiło mi się trochę głupio przez jego zachowanie. Nikt jeszcze nie dziękował mi za seks. Wstałam lekko okrywając się prześcieradłem i przeszłam do szafy. U Sam nie potrzebowałam dużego pokoju ponieważ przebywałam tu przeważnie w nocy. Czułam palące spojrzenie bruneta na swoim ciele, które w pewnym sensie mi przeszkadzało.
-Nie gap się na mnie. - powiedziałam trochę rozbawiona i  założyłam nową bieliznę oraz za dużą koszulkę i szorty. W tym samym czasie Harry ubrał bokserki i wszedł pod kordłę.- Zostajesz tutaj na noc?
-Ymm nie jeśli nie mogę.- speszył się i zaczął zgarniać swoje rzeczy.
-Zostaw. Tylko spytałam.-powiedziałam po czym sama skierowałam się na łóżko. Przekręciłam się do niego plecami gdy poczułam że kładzie się obok. Czemu chce zostać skoro to ma być bez zobowiązań?
-Ymm Cat śpisz? - przekręcił się w moją stronę i oparł jedną dłoń na moim biodrze bym się odwróciła.
-Tak.- powiedziałam poważnie. Usłyszałam jak zachichotał i powrócił do poprzedniej pozycji.
 - czego chcesz?
- Może przytuliłabyś się do mnie.- wyszeptał jakby lekko niepewny. Jego słowa wywołały ciepłą fale dreszczy przez moje ciało. - Chyba że nie chcesz to nie.- dodał. Odwróciłam się do niego niezgrabnie i zaczęłam przyglądać się jego zdenerwowanej mimice.
- To chyba nie powinno mieć miejsca.- powiedziałam lekko zaskoczona. Chłopak wstał z łóżka i zaczął się ubierać. Nie byłam w stanie nic zrobić po prostu leżałam lekko uniesiona na łokciach i patrzyłam jak szykuje się do wyjścia.
- Tak masz racje to nie powinno mieć miejsca. Za dużo dziś wypiłem.Sorry- powiedział i wyszedł. To dziwne przecież czego on ode mnie chce to tylko seks. Bez zobowiązań, bez przytulanek i takich tam. Ułożyłam się jak poprzednio i próbowałam zasnąć ale to zdanie wciąż tkwiło w mojej głowie : może przytuliłabyś się do mnie. A co jeśli zauważył że mi się podoba i chce się mną zabawić? Bo przecież niemożliwe jest to żeby on poczuł coś do mnie. Przez te przytłaczające myśli jakoś szybko mi się zasnęło.
***
Obudziłam się jakoś koło 9 ale nie chciało mi się wstawać z łóżka. Pachniało miętą, czyli nim.
 Powinnam była się wczoraj zgodzić i obudzić się dziś przy nim.
Moment o czym ja gadam, nie mogę zawsze ulegać bo jest ładny i mi się podoba. Dla niego liczy się tylko jedno. Z rozmyśleń wybiła mnie Sam , która najwidoczniej pożegnała już swoją ofiarę.
- A ty co taka przygnębiona, seks się nie udał ?- zapytała rozbawiona wcale nie poprawiając mi humoru. 
- Nie. To nic takiego. Będę się zbierać do domu. - powiedziałam unikając z nią kontaktu wzrokowego. 
- Taa i Harry tak sobie sam wyszedł wkurzony w środku nocy?- zapytała trafiając w czuły punkt. Udałąm że nie słyszę by nie myślała

czwartek, 20 lutego 2014

Zawieszam!!!!

Niestety kochani jestem zmuszona tymczasowo zawiesić blog. Nie wiem na jak długo.
Mam kilka problemów przez które nie jestem w stanie pisać nowych rozdziałów. Mam nadzieję że sprawy te szybko rozwiąże i powrócę do Was.
Kocham Was xoxo

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 6

Cat's POV:
Od momentu naszej nieprzyjemnej rozmowy ja i Harry próbujemy się unikać co mnie się podoba. Narazie nam to wychodziło ale dziś idę do pracy, a Harry w dziwny sposób zrobił się naszym stałym klientem. Ostatnio pracuję tylko w sobotę i niedzielę z uwagi na to że próbuję skupić się na '' dorosłym życiu''. Jechałam właśnie autem w stronę obskurnego budynku w którym był lokal Butha. Zaparkowałam z tyłu i udałam się do drzwi ewakuacyjnych. Gdy tylko tam weszłam do odurzył mnie zapach papierosów i alkoholu. Do uszu napłynęła dobrze znana melodia piosenki Rihanny. Skierowałam się do garderoby, gdzie spotkałam Sam.
-Hej - usłyszałam jej piskliwy głos. Uśmiechnęłam się delikatnie po czym przytuliłam się do dziewczyny.
-Hej- odpowiedziałam po krótkiej ciszy. Skąd ona bierze na to wszystko czas i siłę?- co tam u ciebie dziwaczko?
- Nic puszczalska piękności .- odpysknęła drocząc się ze mną. Walnęłam ją lekko w ramię tym samym powodując że obie się roześmiałyśmy. - za to zauważyłam że masz obsesyjnego klienta i mam tu na myśli Harrego. Tego takiego przystojnego, którego olewasz. -Nie olewam poprostu trzymam się z dala od niezrównoważonych-poprawiłam ją ucinając wraz z otworzeniem się drzwi. Tuż przed nimi widniała dobrze znana mi postać: wysoki,szczupły brunet z burzą loków zaczesanych lekko do tyłu. Ubrany był prawie jak zawsze czyli czarne rurki oraz białą luźną koszulkę. -Sam zostawisz nas na sekundkę? -zwróciłam się do równie zszokowanej przyjaciółki. Pokiwałam do niej głową w zamyśle że wszystko jest w pożądku po czym tylko sunełam za nią wzrokiem. -Cat.. -Nie, Harry. Posłuchaj nie jestem małą dziewczynką i umiem o siebie zadbać. To w jaki sposób mnie potraktowałeś było nie na miejscu. - wykrzyczałam mu w twarz. Chłopak nawet nie okazał odrobiny poczucia winy. Jedyne co zrobił to tylko szyderczo zaśmiał mi się w twarz.-Jesteś totalnym dupkiem. -Wolę określenie skurwysyn. Dupek brzmi trochę pedalsko. - wykpił mnie. Moja złość unosiła się w żyłach buzując tak jakbym miała zaraz wybuchnąć. -Przyszedłem cię ostrzec. W sali jest dziennikarz. Jak cię zobaczy tak seksownie nieubraną twoja rodzina nigdy nie pozbędzie się czegoś co nazywa się wstyd. - upił łyk szkockiej i pomału wszedł do środka zamykając za sobą drzwi. - powiedziałem twojemu szefowi że mi się spodobałaś za ostatnim razem i chce to powtórzyć. Zgodził się więc nie musisz stąd wychodzić do końca zmiany. - dodał. Jego ciało dzieliło zaledwie kilka centymetrów od mojego. Zajęta analizą tego co powiedział niezauważyłam nawet momentu jak zaczął składać delikatne muśnięcia na skórze mojego obojczyka i szyi. -Przykro mi sle wolę pogrążyć rodzinę niż znów zacząć z tobą sypiać- syknełam odpychając go od siebie. Po jego wyrazie twarzy widać było zaskoczenie z rozczarowaniem. -Aż tak ci było źle? Żadna jeszcze nie narzekała.- potarł kciukiem prawą stronę swojego nosa po czym znów sięgnął ustani do trunku. -Nie o to chodzi. Nie zamierzam ciągnąć czegoś w co ty się nie angażujesz. - palnełam bez zastanowienia. Jego zdziwienie przybrało zabawniejsze kształty na twarzy. W mojej głowie targały się teraz tysiące myśli zakłucającą mi wydarzenie dla mnie (chyba) ważne. -A kto powiedział że nie angażowałem się w seks z tobą. Musiałem być zaangażowany na maksa by doprowadzić cię do orgazmu i to niejednokrotnego.- zbliżył się powrotnie praktycznie przylegając do mnie ciałem.- zresztą ...- uciął złaczając nasze usta lekko napierając na mnie ciałem.- trochę stęskniłem się za igraszkami z tobą. - dokończył między pocałunkami. Z niedowierzania przerwałam intymny moment. -Nie nabierzesz mnie. - wyszeptałam przecierając usta ręką jakbym w ten sposób chciała pozbyć się jego miętowego smaku z ust. - Nie jestem aż tak naiwna. Dobrze wiem że kleisz się do mnie bo nasi starzy chcą połączyć firmy. -zwróciłam się ozięble. Jego postawa natychmiast zastygła, a spojrzenie utkneło w ścianie. - Nie powinnaś tego wiedzieć- walnął pięścią prosto w ścianę tuż przy mojej głowie. - Mnie nie obchodzi umowa naszych rodziców. Odkąd zobaczyłem cię na bankiecie wiedziałem że - przełknął głośno ślinę - że jesteś moja- dokończył podkreślając ostatni wyraz. Przez jego zachrypnięty głos przeszywały mnie ciepłe i zimne dreszcze. Jak to możliwe że jeden człowiek jest w stanie tak na mnie działać? - Nie jestem niczyją własnością.-syknełam wywracając oczami. Niestety nie uszło to uwadzę chłopaka, który momentalnie chwycił mnie za podbródek. -Pamiętaj że wiem o twoim sekrecie skarbie.- zaśmiał się prosto do mojego ucha by następnie swoimi miękkimi ustami zassać skórę mojej szyi. Jęknełam cicho powstrzymując się od dalszego ustępowania brunetowi. -Nie powstrzymuj się. Wiem że chcesz mi się oddać.- wypowiadał każde słowo z coraz większą chrypą.-Caat-przeciągnął moje imię w sposób tak seksowny jak jeszcze nikt. Jego ręce zaczeły błądzić po prawie nagim ciele. To w jaki sposób jego oczy przeszywały moje ciało było dla mnie czymś nieznanym. Do tej pory żaden z moich chłopaków nie powodował że się zawstydzałam. Ale Harry nie jest moim chłopakiem i daleko mu do tego by nim być. - Czego ty musisz być taki uparty i seksowny? odedzwałam się niewzruszona w jego uścisku.Oparł swój ciężar na jednej z rąk po czym spojrzał na mój całokształt. - Mógłbym zaprzeczyć ale ....- ucałowałał lekko mój policzek- mam ciekawszą propozycję na spędzenie tego czasu razem- zachichotał. - Te ubrania tylko oszpecają tylko twoje cudne ciałko. -Wal się- odpysknełam na jego erotyczne wypowiedzi. Nie jedna dziewczyna zabiłaby by być teraz na moim miejscu, a mnie było wszystko jedno. -Z tobą chętnie- odpowiedział tuż po tym jak przycisnął swoje usta do moich. Namiętny a nawet brutalny sposób pocałunków sprawił że chwilowo oddałam się pokusie. Rozchyliłam wargi pozwalając by wsunął pomiędzy nie swój umiejętny język. Chwilę potem znaleźliśmy się na czerwonej sofie. -Harry, przestań.-jęknełam cicho w jego miękkie usta. Chłopak zignorował moją prośbę kontynuując masarz naszych ust. - powiedziałam przestań do cholery!- odepchnełam go od siebie powodując że opadł na sofę.- ja nie chcę.- mówię z lekką zadyszką. -Jak to nie chcesz? Pragniemy siebie tak samo mocno, tyle że ty próbujesz się od tego powstrzymywać. Tylko po co? - jego zimny ton przyprawia mnie o dreszcze jakich jeszcze nigdy nie miałam. Wszystko co dzieje się wokół "nas" jest dziwne i elektryzujące. -Ja wcale z niczym się nie powstrzymuje. Poprostu nie umiem ..-zawachałam się. Jeśli mu to powiem może mnie całkowicie zniszczyć- ja nie umiem tak po pristu wskakiwać ci do łóżka. Mam jeszcze odrobinę szacunku do siebie. - wykrzykuje do niego całkowicie zaprzeczając temu co mam na myśli. Mogłabym mu się oddawać ile by tylko zachciał jednak czy jest w tym sens. - wydoroślałam i nie chce wplątywać się w takie bagno. Chce czegoś stałego i nie z przymusu. Jeśli chcesz możesz powiedzieć moim rodzicom o tym gdzue i jak pracuje. Jestem gotowa na konsekwencje. - wykrzyczałam w niego mój zadziwiający monolog. Zdyszana spojrzałam w jego zielone oczy. -Wow- tyle udało mu się tylko wypowiedzieć. Wstał powoli powodując że znów był blisko mnie. -ty poprostu na mnie lecisz, skarbie. - mówi lekko rozbawiony. - Jesteś okropny.- mówię opierajàc dłonie o jego tors powodując zatrzymanie naszych ciał w jednym miejscu. Uśmiechnął się cwaniacko nieprzerwanie obserwując moją twarz. - Nie zaprzeczyłaś. W końcu wcale ci się nie dziwię. Mnie nie można się oprzeć- rozbawienie w jego tonie pomału zaczyna mi się udzielać ròwnież mnie.
- Dupek. - śmieję się podczas gdy Harry oplata mnie ramionami w tali. - Nawet jeśli byś mi się podobał nigdy bym nie wpadła by się z tobą umawiać. -dodaje jakby przekonując siebie zamiast niego.
- Szkoda bo miałem nadzieje że razem wybierzemy się na bankiet moich rodziców dając im to co chcą. U mnie wymarzoną dziewczynę dla synka, a ty zapewnisz rodziców o połączeniu firm. Co ty na to? - mówił poważnie spoglądając w moje oczy.
- Nie sądzisz że to głupie?  Zresztą ja już kogoś mam - kłamie z zażenowania.
-Taaa ja też, a przynajmniej tak jakby. Wiesz ona jest mężatką.- nerwowo pociera swój kark. Chwilowo nic do mnie nie docierało. Czy wszystko co będzie z nim związane będzie tak bolało?  Dlaczego on tak szczerze przyznaje mi się do tego co robi? Nie może być choć odrobinę zakłamany. Pomiędzy nami utworzyło się dziwne napięcie zdenerwowania i zdziwienia.
-Nie musisz mi opowiadać swoich ekscesów do starszych pań. Obędzie się.- zirytowałam się jego wypowiedzią. Jego spojrzenie wydawało się wypalać każdą cząstkę mego ciało.- I nie patrz tak na mnie.
- Nie powinnaś oceniać kogoś jeśli jej nie znasz. To jedyna dziewczyna która mnie kocha. - wręcz warknął w mą stronę. Wyraz jego twarzy wydawał się zacięty przez co miałam świadomość że nie odpuści.-Co nagle, kurwa, cię zatkało? - dodał z równie sycącym jadem.
-Sorry. Nie wiedziałam że aż tak poświęcony jesteś swojej "MIŁOŚCI"- zasygnalizowałam ostatnie słowo. Dodatkowa liczba problemów związana z Harrym jest zbyteczna. W szczególności teraz.

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 5

5 KOMENTARZY=NOWY ROZDZIAŁ
_________________________________________
Krzątałam się w kuchni przygotowując popcorn na mój wieczór kinowy. Niestety tą czynność przerwał mi dzwonek. Przeszłam szybko do drzwi i otworzyłam je zupełnie zamierając na widok za nimi.
-Ty jeszcze nie gotowa? - uśmiechneła się do mnie Sam. Była ubrana w krótką czarną sukienkę idealnie pokazującą jej figurę.Popatrzyłam na nią lekko zdezorientowana.-No parapetówka twojego chłopaka.
-On. Nie. Jest. Moim. Chłopakiem.- oddzieliłam każde słowo specjalnie dodając do tego nutkę zdenerwowania wpuszczając dziewczyne do środka. -Zresztą ja tam nie idę. Mam inne plany.
- Niech zgadne będziesz się nudzić przy różnych filmach akcji. No weź i tak połowa miasta trąbi o tym że się spotykacie. - zachichotała mówiąc ostatnie zdanie doprowadzając mnie do szału. Ludzie uwielbiają wtrącać się w nieswoje sprawy.
-Nas nic nie łączy.- wyszeptałam powoli snując się do salonu. Dziewczynie zamigotały oczy na te słowa.
-To nic ci nie zaszkodzi tam pójść,  upić się i zabawić.-szarpneła mnie za rękę. - no choć. -przeszłyśmy do mojej sypialni po czym obie podeszłyśmy do szafy. - To może ta biała. Wygląda na szybką do zdejmowania.- zasugerowała pokazując mi skrawek materiału. Kiwnełam głową zaprzeczając po czym wyjełam czarną lekko rozkloszowaną od pasa w dół. Wydała mi się najbardziej nieprzyzwoita z wszystkich które aktualnie miałam w szafie. -O tak. Faceci od razu się do ciebie przykleją. - zachichotała a ja do niej dołączyłam.
-Dziś bawimy się we dwie bez wyrywania. - stwierdziłam robiąc poważną minę. Spojrzała na mnie lekko zdezorientowana po czym szepneła ciche dobra po czym znikneła w łazience. Skorzystałam z okazji i zmieniłam strój. Potem wspólnie poprawiłyśmy makijarz i ruszyłyśmy w kierunku imprezy. Po drodzę biłam się z własnymi myślami.
Co mam zrobić gdy do mnie podejdzie?
A co jeśli będzie z inną?
-Uuu o kim tak myślisz? -usłyszałam piskliwy głos przyjaciółki.
-O Harrym-palnełam bez zastanowienia. Miałam ochotę walnąć głową o mur. - To znaczy wiesz że my uprawialiśmy seks. Niby przez szantarz ale pomyślmy która by mu odmówiła. I ja nie wiem czy to był dla niego tylko seks. -Wątpię. Ale wiesz po takich draniach nigdy nic nie wiadomo. Może go zapytaj? - poradziła. W sumie to nie byłoby złe gdybym miała się zbłaźnić.
-Zwariowałaś?-oburzyłam się lekko tylko dlatego że byłyśmy już prawie na miejscu. -Przecież od razu by pomyślał że mi zależy.
-A tak nie jest?-  zapytała wchodząc do mieszkania. -Idę nam po drinki.
-Okej- kiwnełam głową rozglądając się za znajomą czupryną.
-Mnie szukasz?-zapytał ochrypłym głosem za mną. Odwróciłam się bardzo powoli aby dostarczyć mu najlepszych atrakcji.
-A jak myślisz kocie?- uśmiechnęłam się kokirternie-Zastanawiałam się czy może już kogoś bzykasz.-dodałam podchodząc do niego. Zgrabnie poruszałam biodrami podczas gdy on wypalał we mnie dziury własnym wzrokiem.
-Czekałem aż mój ulubiony deser przyjdzie. Więc jak idziemy? - uśmiechnął się cwaniacko przyciągając mnie do siebie. Oparłam delikatnie dłonie o jego piękny tors badając najmniejszy defekt.
-Niestety, obiecałam Sam że ten wieczór spędzimy we dwie.- odkręciłam się po czym ruszyłam na poszukiwanie Sam. Ku mojemu rozczarowaniu dziewczyna była w ramionach Liama całkowicie zajęta masowaniem jego ust swoimi. Nawet nie nie zwróciła uwagii gdy do nich podeszłam dlatego zrezygnowałam z dalszych działań i poszłam po coś do picia. Na moje nieszczęście znów trafiłam na tego przystojniaka z burzą loków.
-Mówiłem ci że pięknie wyglądasz?-zaśmiał się i pocałował zachłannie. Odwzajemniłam gest dodatkowo pozwalając mu wśliznąć swój język do mojego by mogły stoczyć swojà walkę. Mechanicznie jego ręce znalazły się na moich pośladkach, a moje w jego włosach.- Wybzykam cię dziś tak jak nikt tego nie zrobił. Będziesz błagać o litość. -mówił swoim mrocznym tonem, który lekko mnie przerażał i bardziej podniecał. Nie wiem w jaki sposób znaleźliśmy się w jego sypialni, chyba jedynej nie zajętej. Zwinełam końce jego bluzki oo czym zwinnie ją zdarłam z chłopaka, który nie zostawał mi dłużny pozbywając się mojej sukienki. W chwili gdy opadła na ziemię miałam na sobie jedynie dolną koronkową część bielizny. Nie wstydziłam się swojego ciała co chyba dodatkowo podnieciło zielonookiego. Spojrzałam jak dyskretnie oblizuje swoją dolną wargę i zdejmuje spodnie zostając w samych bokserkach. Chwycił mnie mocno w pasie po czym oboje wylądowaliśmy na łóżku całując się nieprzerwanie. Gdy w końcu chłopak zaczął schodzić niżej wczepiłam rękę w jego włosy.
-Nie baw się Styles. Przejdź do rzeczy. - ponagliłam go gdy delikatnie a zarazem odrobinę zachłannie muskał moją szyję.
-Nie dziś. Zróbmy to tak jak trzeba. Z grą wstępną, pieszczotami i zbreźnymi słowami. - mówił nie odrywając się od mojego obojczyka
-Serio? -zapytałam lekko zaskoczona jego propozycją-To trochę ...
-Zbyt normalne? Wiem że lubisz szybko i mocno ale nigdy nie robiłem tego ... Nieważne zapomnij.-zerwał się z łóżka. Atmosfera seksapilu całkowicie spadła. - nikomu masz o tym nie mówić. -zagroził.
-Harry nie powiedziałam nie. -uśmiechnełam się do niego śmiale. Już od mojego pierwszego razu robiłam to tak samo mocno i szybko bo tak lubie. -No wiesz ja też tak tego nie robiłam.- zachichotałam na co chłopak wpadł na łóżko.- czuje się jakbym miała zrobić to pierwszy raz. - zaśmiałam się tym razem wspólnie z nim. Usiadłam naprzeciw niego delikatnie dotykając opuszkami palców jego mięśni brzucha oraz torsu. On nie pozostając mi dłużnym chwycił mój podbrudek i zaczął składać delikatne pocałunki na moich ustach. Nie pomyślałabym że umiemy być tacy wrażliwi. Pomału przechylaliśmy się i wkońcu oboje leżeliśmy nieprzerywając muśnięć na ustach, szyi i twarzy.
***
Leżeliśmy wtuleni w siebie próbując unormować oddech.
-To było całkiem przyjemne.- uśmiechnełam się po czym pocałowałam go w ramię.
-Widok twoich ust wokół mnie to było przyjemne. -zaśmiał się przysuwając mnie bliżej siebie. Poczułam się dziwnie przyjemnie w jego towarzystwie- powinnaś chyba zacząć się zbierać.-mruknął wskazując na zegar. Trochę zdziwiła mnie jego proźba.
-Pewnie-poderwałam się i zaczełam powoli ubierać porozrzucane ciuchy. To samo zaczął robić brunet.
- Jesteś zła?-zapytał głupio. Owszem trochę rozczarowało mnie jego zachowanie ale nie mogę mu tego powiedzieć.
-Nie przecież o to nam obojgu chodzi. Seks bez zobowiązań-uśmiechnełam się sztucznie po czym odgarnełam włosy na jeden bok. -To do jutra. - machnełam teatralnie po czym chciałam wyjść jednak zatrzymał mnie łapiąc za nadgarstek. Szarpnął mocniej za rękę przez co odwrócona wpadłam na jego tors. Moja twarz została lekko uniesiona za podbrudek prawie na ròwni z jego. Po chwili patrzenia sobie w oczy połączył nasze usta. Nie był to jakiś nadzwyczajny pocałunek ale miał w sobie to coś. Oderwaliśmy się od siebie po dłuższej chwili.
-Do zobaczenia na zajęciach.- uśmiechnął się i musnął mój policzek. To wszystko wydawało się do niego nie podobne ale zarazem dawno nie czułam się tak doceniona. Poczułam jak moje policzki nagle zaczeły palić co zmotywowało mnie do jak najszybszej ewakuacji.
***
Gdy tylko wróciłam do domu udałam się spać. Czasu nie miałam za wiele ale każda minuta relaksu przyda się przed pierwszym dniem zajęć. Mój sen nie trwał jednak tyle ile bym chciała ponieważ przerwał mi tą chwilę sygnał telefonu. Odebrałam nie spoglądają na ekran.
- Tak słucham? - przetarłam oczy drugą ręką cała obolała przez niewyspanie.
- Spóźniłaś się- usłyszałam głos Harrego. Spojrzałam natychmiastowo na zegarek. Rzeczywiście pierwsza godzina zajęć mineła.
-Taa coś mi wypadło będę za jakieś pół godziny. - miałam za łagodny ton po tym jak nie wyspałam się przez nasze igraszki.
- Chyba nie zaspałaś ?- zaśmiał domyślając się że tak właśnie jest. -No nic mogłabyś mi otworzyć? - dodał po czym usłyszałam lekkie zastukanie w drzwi. Rozłączyłam się po czym leniwie przeszłam do przedpokoju. Szarpnełam zamek po czym sięgnełam do klamki i pod naciskiem w końcu się uchyliły. Bez żadnego proszę brunet wszedł do mojego mieszkania.
-A ty tu po co? - zapytałam wkurzona jego bezczelnym zachowaniem. Ten tym myśli że świat kręci się wokół niego. Otórz mój świat kręci się wokół mnie.
-Po ciebie.- błyskawicznie znalazł się przy mnie by przygwoździć mnie do ściany. - Mamy zajęcia. Miałaś być. - dodał na równi wkurzony jak ja jak nie gorzej. Jego oczy zaczeły zmieniać kolor na ciemniejszy. To troche przerażające ale zarazem może trochę podniecające.
- A ty co mój ojciec. - odpysknełam na co chłopak ścisnął mocno mój nadgarstek. -Puszczaj, kurwa. Idoto to boli. Weź się lecz- syknełam po czym wyrwałam się z jego uścisku. - Wynoś się. Jak będę chciała iść na zajęcia to pójdę. To nie twój zasrany interes. -wykrzyczałam na co jego wyraz twarzy lekko złagodniał. Podszedł do drzwi i wyszedł bez żadnych przeprosin ani wytłumaczeń.
HARRY'S POV:
Nie umiałem jej tego powiedzieć. No bo niby jak odpowiednio przekazać że taki chuj jak ja się martwi. Obawiam się że się nie da.

piątek, 31 stycznia 2014

Przeprosiny

Bardzo przepraszam że tak późno pojawił się rozdział 3 ale miałam małe problemy z internetem w komputerze i musiałam udostępnić ten rozdział w komórce dlatego jest ucięty w środku zdania. Bardzo was za to przepraszam dlatego mogę zapewnić że rozdział 4 pojawi się wcześniej. Ale to oczywiście zależy od was.

To co skoro daliście radę z 5 komentarzami to chyba teraz też dacie radę, prawda ?

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 2

Od ubiegłego incydentu minął tydzień. Unikałam jakich kolwiek kontaktów z rodzicami i ich przyjaciółmi. Tak szczerze to unikałam kontaktu z tym porąbanym kolesiem. Właśnie wracałam z pracy po długim męczącym wieczorze wykończona jak nigdy. Gdy weszłam do domu zostałam zaatakowana przez mamę. -No nareszcie.- powiedziała z wielką pretensją. Jej wyraz twarzy był straszny.- musimy poważnie porozmawiać Cat.
- No to słucham mamo.- powiedziałam łagodnie. Matka wskazała mi bym poszła za nią.
- No więc- zaczeła gdy już byłyśmy w jej gabinecie. - chciałam porozmawiać o twojej przyszłości Cat. - dodała z powagą. Spojrzałam na nią zdziwiona.- myślałaś może o jakiś studiach?
-Ymm mniej więcej. A skąd ten temat?- zapytałam bez ogródek. W jej oczach był widoczny strach i obawa.
-Widzisz wczoraj rozmawiałam z Anną. Widzisz wspomniała mi że Harry zaczyna studia i tak pomyślałam że mogłabyś także o tym pomyśleć-  jej wypowiedź bardzo mnie zaskoczyła. Co ona sobie myśli? Że będę postępować jak ten kobieciarz?
- Czy ty sugerujesz że powinnam postępować jak on? - wykrzyczałam na nią - bo chyba nie chcesz mnie z nim zeswatać?- dodałam wkurzona.
- Nie wiem dlaczego jesteś tak tym urażona? Przecież wasze stosunki powinny być dobre na przyszłość jeżeli masz kontynuować naszą pracę- wydarła się na mnie. - a jeżeli coś by pomiędzy wami zaiskrzyło..
-Mamo proszę cię bo się zaraz zrzygam. Serio chcesz bym była z tym kobieciarzem? - wykrzyczałam przerywając jej.
- Dobrze nie każe ci od razu z nim spać moglibyście się chociaż kolegować- zaczerpnęła powietrza- Masz się zastanowić nad kierunkiem studiów. Będziesz mieszkała w akademiku, staniesz się trochę samodzielna. A teraz zostaw mnie samą.- wskazała na drzwi. Posłuchałam się jej i wyszłam z gabinetu. Przeszłam od razu do swojego pokoju gdzie zauważyłam lekkie zmiany. Tuż przy drzwiach stały dwie duże torby podróżne, a na łóżku jakieś dokumenty.
-Czyli nie żartowała- spojrzałam jeszcze raz na znane mi pomieszczenie. Przecież nie można kogoś tak po prostu zmusić do dorosłego życia. To nie w ich stylu. Ale czy będąc studentką będę mogła dalej tańczyć w klubie? Nie chce zmian jest mi dobrze. Nagle rozległo się pukanie.
-Proszę- powiedziałam uprzejmie jeszcze do końca nie rozumiejąc co tu się dzieje. Gdy drzwi się otworzyły ujrzałam dobrze znaną mi twarz - mama. - Co chcesz?
- Może grzeczniej.- powiedziała zdenerwowana- pomyślałam że może już wybrałaś jakiś kierunek-wskazała mi na drzwi- a jak nie to mogłabym ci pomóc. - weszła do pokoju nie pytając o pozwolenie. Westchnęłam głośno po czym przeszłam z nią na łóżko. - może poszłabyś na ekonomię. W końcu jak masz pracować w naszej firmie to powinnaś mieć też szkołę związaną z tym. Zresztą chodziłabyś na zajęcia z
- Z Harrym - dokończyłam za nią - Mamo co jest tak z dnia na dzień nie podejmę decyzji mojego życia. Ty też byś tego nie zrobiła.- popatrzyłam na nią z lekko załzawionymi oczami. Pierwszy raz od dawna gadałyśmy tak od serca. Aż trudno mi było to zaakceptować.
- Kotku mówię ci to tylko z racji że nie chce cię oszukiwać. Nasza firma ma lekkie problemy i my chcieliśmy znaczy ja z tatą i Anna ze swoim mężem połączyć nasze firmy. A jeżeli ma się tak stać musisz się wykształcić bo nie chce byś żyła za Harrym jak ja żyje w cieniu twojego ojca. I nie mówię tego bo chcę cię nakłonić do studiów mówię to jako twoja matka , która się o ciebie martwi. - z moich oczu poleciały łzy. Tego było za wiele.Wszystko działo się za szybko, nie da się tak z dnia na dzień wszystkiego zmienić. Jedynym plusem byłoby to że nie musiałabym się im tłumaczyć. Nauka nie jest moją ulubioną formą spędzania czasu ale nie jestem w tym aż tak beznadziejna więc nie powinno mi być tak źle.
- Dokumenty dam ci wieczorem. Kiedy mam pojechać do akademika?- mówiłam bez uczuć. Tak jest mi najlepiej bo nie lubię gdy ktoś mnie wykorzystuje.
- Do poniedziałku. Te dokumenty to tylko formalność przy twoich wynikach końcowych z liceum. - zaśmiała się . No tak wtedy jeszcze byłam kujonem i nie myślałam o klubie ze striptizem. Na samą myśl o tej wolności się uśmiechnęłam. - No dobrze zostawię cię pewnie chcesz odpocząć po nocy spędzonej u Sam. Na razie córeczko.
- Paaa- odpowiedziałam już sarkastycznie. Gdy tylko wyszła spojrzałam na dokumenty, które mam wypełnić, nie było ich aż tak dużo. Ale najpierw muszę wziąć prysznic bo cuchnę jak skunks. Przeszłam do łazienki i rozebrałam się do naga,po czym wskoczyłam pod ciepły strumień wody w prysznicu. Z tym ciepłem skojarzyła mi się ostatnia noc jaką spędziłam z tym bydlakiem Harrym. Może i go nienawidzę ale to była najlepsza noc jaka przeżyłam a po tym jak zostawił swoich kumpli by odprowadzić mnie i Sam, trochę to nie podobne do niego. Może nie jest on aż taki zły jak się wydaje. Wyszłam z kabiny i zaczęłam osuszać swoją skórę. Gdy wyszłam z łazienki przeszłam do garderoby. Tam ubrałam koronkową bieliznę i luźną męską bluzkę po swoim byłym chłopaku. Nagle usłyszałam dźwięk swojego telefonu i szybko pobiegłam go odebrać.
- Hallo?
- Hej suko. Dzwonię bo potrzebuje cię dziś na imprezie mojego kolegi. Wiesz dawno nic nie wyrwałam i musisz mi pomóc. 
- Pewnie o której mam u ciebie być?
- Koło 20. Co ty taka zamulona?
- Nic powiem ci u ciebie. Na razie. - rozłączyłam się i wzięłam za uzupełnianie dokumentów. Zeszło mi się z tym jakieś pół godziny więc resztę tego dnia spędzę na wybieraniu stroju i szykowaniu się i może coś zjem.Powtórnie znalazłam się w garderobie, popatrzyłam na ciuchy i stwierdziłam że  bardzo dużo z nich nie nosiłam jeszcze nigdy. Postawiłam na prostotę w końcu to Sam idzie coś wyrwać ja nie mam na to ochoty. W końcu zdecydowałam się  na to , zrobiłam lekkie fale i jeszcze make-up. Nim się obejrzałam była już 19, pobiegłam szybko do kuchni gdzie spotkałam mamę .
- Wybierasz się gdzieś?- spytała spoglądając na mnie i nalewając sobie soku. Zajrzałam do lodówki próbując zignorować ją całkowicie jednak serce mnie kuło gdy tak na mnie patrzyła.
- Taa idę z Sam na imprezę jej kolegi. A tak na marginesie dokumenty już wypełniłam są na moim łóżku. - powiedziałam i sięgnęłam po truskawki. - wrócę późno.
- Ymmm  dobrze. - powiedziała i wyszła. Zjadłam trochę i przeszłam do garażu , gdzie odpaliłam samochód i skupiłam się na drodze. Do Sam nie miałam tak daleko ale po dzielnicy gdzie mieszka lepiej nie chodzić gdy jest ciemno, szczególnie samemu. Gdy znalazłam się już na jej podjeździe zauważyła że już wychodzi. Podeszła do auta i zapukała w szybę, wysiadłam pospiesznie z auta- sorry się zamyśliłam.
- No właśnie widzę. Co cię tak gnębi ?- spytała przytulając się na przywitanie. Ruszyłyśmy szybkim krokiem w nieznanym mi kierunku , a ja zaczęłam jej przy okazji opowiadać co wymyśliła moja mama. Gdy skończyłam zapadła chwila ciszy po czym Sam wybuchła śmiechem.- Dramatyzujesz. Przecież jemu nie zależy na związku, a co do studiów i mieszkania w akademiku to ułatwi ci sprawę. Nie będziesz musiała już wymyślać że idziesz gdzieś ze mną czy coś. Oj no weź nie będzie tak źle. Ale żeby wymyślić że ty i ten puszczalski Harry coś z tego ma wyjść- i znów parsknęła śmiechem. Spojrzałam na nią złowrogo i sama się roześmiałam. Tą piękną chwilę przerwało na chrząknięcie na które obie się odwróciłyśmy.
- O kogo ja widzę- powiedział Harry podchodząc do nas bliżej. Za nim wlekła się ta jego durna banda głupków.
- Odwal się Styles.- powiedziałam do niego i szturchnęłam przyjaciółkę byśmy dalej szły. Jednak on złapał mój nadgarstek powodując że nie mogłam tego wykonać.
- Ostatnio mówiłaś trochę inaczej. Ze jestem taki dobry. - powiedział śmiejąc mi się w twarz. Z jednej strony miałam ochotę przywalić mu w twarz a z drugiej przyznać mu rację. Postanowiłam jednak to zignorować.
- Czego chcesz? - powiedziałam wyrywając mu rękę. Nie był zadowolony z tego gest ale udał że mu nie zależy. No tak przecież koledzy patrzą.
-No cóż chyba idziemy w tym samym kierunku może pójdziemy tam razem? Potowarzyszycie nam , może nawet zrobi się tak miło jak na moich urodzinach. - uśmiechnął się do nas spoglądając jedynie na krańce sukienki. Tym razem to Sam mnie trąciła by odpuściła.
- Nie mam zamiaru już z tobą przebywać. - wykrzyczałam mu w twarz i jeszcze szybciej niż poprzednio zaczęłam iść w stronę domu gdzie odbywała się prawdopodobnie ta impreza.
- Cat stój, a przynajmniej zwolnij bo połamie nogi. Co to było? - spojrzała na mnie zdziwiona- on nigdy nie idzie do łóżka z tą samą panną.
- No bo widzisz ...- zaczęłam się jąkać. Nie wiem jak to jej powiedzieć.
- Cat coś ty znów zrobiła? - powiedziała już łagodniej. Ludzie przy drzwiach spojrzeli na nas trochę ze zdziwionymi minami.
- No bo .. nic. Zabawmy się dziś i wyrwijmy najlepsze ciacha. - zaśmiałam się po czym popchałam ją w stronę wejścia. Już w progu ktoś podarował na kubki z alkoholem a do uszu  napłynęła głośna muzyka. Zachichotałyśmy obie i rozglądałyśmy za ładnym towarem. - Ci dwaj przy schodach?
- Ale ja biorę tego wyższego- przewróciłam oczami na znak zgody i obie podeszłyśmy do nieznajomych. Spoglądali na nas jakby mieli zjeść na przekąskę i obie o tym wiedziałyśmy. Nagle zostałam szarpnięta do tyłu i wpadłam w czyjeś ramiona.
- Spadaj natręcie- powiedziałam do tego kogoś. Nagle odwrócił mnie do siebie twarzą i ujrzałam nikogo innego tylko Harrego. - Znowu ty? Jestem trochę zajęta jakbyś nie zauważył ?- powiedziałam odwracając się i uśmiechając do chłopaka z którym gadałam.
- Zapomniałaś chyba o naszej umowie. Ty jesteś moja a ja nie mówię twoim rodzicom że pracujesz jako puszczalska.- puścił mi oczko. To co teraz poczułam to nie złość, jestem gorzej niż wkurzona.
- Jesteś po prostu obrzydliwy.- wykrzyczałam mu prosto w twarz próbując go wyminąć jednak bezskutecznie. Znów znalazłam się w jego objęciach tyle że jeszcze bliżej.
- Czemu jesteś taka zadziorna. Oboje wiemy że nic nas nie połączy więc co ci szkodzi. Ostatnim razem jakoś nie narzekałaś. A tak przy okazji i tak nie mam zamiaru wydać twojej tajemnicy. Nie chce mieć z ciebie wroga.- uśmiechnął się do mnie a mi nagle zmiękły nogi. Dlaczego? Powód był jeden chyba zbyt głupi żeby się do niego przyznać. Podobał mi się i to bardzo. Ale dla niego liczy się tylko jedno.
- Więc po co ci to? W tym pokoju aż roi się od dziewczyn które przylepią się do ciebie kiedy tylko nadejdzie taka okazja. - powiedziałam już łagodniej. Chłopak odwrócił mnie i zakołysał w rytm muzyki.
- Może chce jeden wieczór spędzić normalnie? - wyszeptał mi do ucha a mnie ogarnęła fala ciepła. Zauważyłam jak Sam gada z jednym z kolegów Harrego i ukradkiem spogląda na mnie. Uśmiechnęła się dając jej znak że wszystko w porządku. - Widzisz nie jestem taki zły.-zaśmiał się-  Chociaż w łóżku idzie mi znacznie lepiej- dodał na co i ja się zaśmiałam. Chwile tak tańczyliśmy w końcu trochę się znudziłam.
- To nudne idę się czegoś napić.- powiedziałam po czym podjęłam próbę odsunięcia się od niego. Jego refleks był lepszy ponieważ złapał mnie za rękę i prowadził przez jakieś pokoje aż w końcu znaleźliśmy się w kuchni. Tam przebywało jakiś trzech gości którzy zjadali mnie wzrokiem .
- Wio- krzyknął do nich zielonooki na co wszyscy zerwali się do innego pokoju. Spojrzałam na to trochę zdezorientowana. - No co ?
- Nic ci przecież nie zrobili- stwierdziłam wskazując za ta trójką. Spojrzał w tamtym kierunku i uśmiechnął się lekko.- Co cię tak bawi?
- To że pożerali cię wzrokiem a tobie to odpowiadało. W liceum może i by ci to coś dało ale idąc na studia powinnaś trochę dorosnąć- trącił mnie lekko ramieniem . Moment co? No tak przecież on też wybiera się na studia
- No tak wybacz obrałam zły przykład może powinnam wzorować się na tobie i przesypiać każdą noc z innym. Jakież to dorosłe. - zaśmiałam się i zaczęłam nalewać sobie soku z lekką domieszką wódki.
- Wcale taki nie jestem.... nie znasz mnie i nie dam się oceniać takiej smarkuli. - krzyknął na mnie. Trochę się go przeraziłam spoglądał na mnie takimi oziębłymi oczami. - Powinnaś zobaczyć co tam u twojej przyjaciółki.
-Taaa nara.- powiedziałam po czym zrobiłam co mi zaradził



Taka mała prośba bo nie chciałam was do niczego zmuszać ale dużo osób czytało pierwszy rozdział a tylko jedna skomentowała. Nie chodzi mi o same komentarze tylko o waszą opinię. Zresztą nie wiecie ile szczęścia oznacza dla mnie wasze zdanie .
Wiem sęp ze mnie:)
tak na wstępie może 5 komentarzy i następny rozdział :)
Postaracie się dla mnie, plis.