piątek, 31 stycznia 2014

Przeprosiny

Bardzo przepraszam że tak późno pojawił się rozdział 3 ale miałam małe problemy z internetem w komputerze i musiałam udostępnić ten rozdział w komórce dlatego jest ucięty w środku zdania. Bardzo was za to przepraszam dlatego mogę zapewnić że rozdział 4 pojawi się wcześniej. Ale to oczywiście zależy od was.

To co skoro daliście radę z 5 komentarzami to chyba teraz też dacie radę, prawda ?

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 2

Od ubiegłego incydentu minął tydzień. Unikałam jakich kolwiek kontaktów z rodzicami i ich przyjaciółmi. Tak szczerze to unikałam kontaktu z tym porąbanym kolesiem. Właśnie wracałam z pracy po długim męczącym wieczorze wykończona jak nigdy. Gdy weszłam do domu zostałam zaatakowana przez mamę. -No nareszcie.- powiedziała z wielką pretensją. Jej wyraz twarzy był straszny.- musimy poważnie porozmawiać Cat.
- No to słucham mamo.- powiedziałam łagodnie. Matka wskazała mi bym poszła za nią.
- No więc- zaczeła gdy już byłyśmy w jej gabinecie. - chciałam porozmawiać o twojej przyszłości Cat. - dodała z powagą. Spojrzałam na nią zdziwiona.- myślałaś może o jakiś studiach?
-Ymm mniej więcej. A skąd ten temat?- zapytałam bez ogródek. W jej oczach był widoczny strach i obawa.
-Widzisz wczoraj rozmawiałam z Anną. Widzisz wspomniała mi że Harry zaczyna studia i tak pomyślałam że mogłabyś także o tym pomyśleć-  jej wypowiedź bardzo mnie zaskoczyła. Co ona sobie myśli? Że będę postępować jak ten kobieciarz?
- Czy ty sugerujesz że powinnam postępować jak on? - wykrzyczałam na nią - bo chyba nie chcesz mnie z nim zeswatać?- dodałam wkurzona.
- Nie wiem dlaczego jesteś tak tym urażona? Przecież wasze stosunki powinny być dobre na przyszłość jeżeli masz kontynuować naszą pracę- wydarła się na mnie. - a jeżeli coś by pomiędzy wami zaiskrzyło..
-Mamo proszę cię bo się zaraz zrzygam. Serio chcesz bym była z tym kobieciarzem? - wykrzyczałam przerywając jej.
- Dobrze nie każe ci od razu z nim spać moglibyście się chociaż kolegować- zaczerpnęła powietrza- Masz się zastanowić nad kierunkiem studiów. Będziesz mieszkała w akademiku, staniesz się trochę samodzielna. A teraz zostaw mnie samą.- wskazała na drzwi. Posłuchałam się jej i wyszłam z gabinetu. Przeszłam od razu do swojego pokoju gdzie zauważyłam lekkie zmiany. Tuż przy drzwiach stały dwie duże torby podróżne, a na łóżku jakieś dokumenty.
-Czyli nie żartowała- spojrzałam jeszcze raz na znane mi pomieszczenie. Przecież nie można kogoś tak po prostu zmusić do dorosłego życia. To nie w ich stylu. Ale czy będąc studentką będę mogła dalej tańczyć w klubie? Nie chce zmian jest mi dobrze. Nagle rozległo się pukanie.
-Proszę- powiedziałam uprzejmie jeszcze do końca nie rozumiejąc co tu się dzieje. Gdy drzwi się otworzyły ujrzałam dobrze znaną mi twarz - mama. - Co chcesz?
- Może grzeczniej.- powiedziała zdenerwowana- pomyślałam że może już wybrałaś jakiś kierunek-wskazała mi na drzwi- a jak nie to mogłabym ci pomóc. - weszła do pokoju nie pytając o pozwolenie. Westchnęłam głośno po czym przeszłam z nią na łóżko. - może poszłabyś na ekonomię. W końcu jak masz pracować w naszej firmie to powinnaś mieć też szkołę związaną z tym. Zresztą chodziłabyś na zajęcia z
- Z Harrym - dokończyłam za nią - Mamo co jest tak z dnia na dzień nie podejmę decyzji mojego życia. Ty też byś tego nie zrobiła.- popatrzyłam na nią z lekko załzawionymi oczami. Pierwszy raz od dawna gadałyśmy tak od serca. Aż trudno mi było to zaakceptować.
- Kotku mówię ci to tylko z racji że nie chce cię oszukiwać. Nasza firma ma lekkie problemy i my chcieliśmy znaczy ja z tatą i Anna ze swoim mężem połączyć nasze firmy. A jeżeli ma się tak stać musisz się wykształcić bo nie chce byś żyła za Harrym jak ja żyje w cieniu twojego ojca. I nie mówię tego bo chcę cię nakłonić do studiów mówię to jako twoja matka , która się o ciebie martwi. - z moich oczu poleciały łzy. Tego było za wiele.Wszystko działo się za szybko, nie da się tak z dnia na dzień wszystkiego zmienić. Jedynym plusem byłoby to że nie musiałabym się im tłumaczyć. Nauka nie jest moją ulubioną formą spędzania czasu ale nie jestem w tym aż tak beznadziejna więc nie powinno mi być tak źle.
- Dokumenty dam ci wieczorem. Kiedy mam pojechać do akademika?- mówiłam bez uczuć. Tak jest mi najlepiej bo nie lubię gdy ktoś mnie wykorzystuje.
- Do poniedziałku. Te dokumenty to tylko formalność przy twoich wynikach końcowych z liceum. - zaśmiała się . No tak wtedy jeszcze byłam kujonem i nie myślałam o klubie ze striptizem. Na samą myśl o tej wolności się uśmiechnęłam. - No dobrze zostawię cię pewnie chcesz odpocząć po nocy spędzonej u Sam. Na razie córeczko.
- Paaa- odpowiedziałam już sarkastycznie. Gdy tylko wyszła spojrzałam na dokumenty, które mam wypełnić, nie było ich aż tak dużo. Ale najpierw muszę wziąć prysznic bo cuchnę jak skunks. Przeszłam do łazienki i rozebrałam się do naga,po czym wskoczyłam pod ciepły strumień wody w prysznicu. Z tym ciepłem skojarzyła mi się ostatnia noc jaką spędziłam z tym bydlakiem Harrym. Może i go nienawidzę ale to była najlepsza noc jaka przeżyłam a po tym jak zostawił swoich kumpli by odprowadzić mnie i Sam, trochę to nie podobne do niego. Może nie jest on aż taki zły jak się wydaje. Wyszłam z kabiny i zaczęłam osuszać swoją skórę. Gdy wyszłam z łazienki przeszłam do garderoby. Tam ubrałam koronkową bieliznę i luźną męską bluzkę po swoim byłym chłopaku. Nagle usłyszałam dźwięk swojego telefonu i szybko pobiegłam go odebrać.
- Hallo?
- Hej suko. Dzwonię bo potrzebuje cię dziś na imprezie mojego kolegi. Wiesz dawno nic nie wyrwałam i musisz mi pomóc. 
- Pewnie o której mam u ciebie być?
- Koło 20. Co ty taka zamulona?
- Nic powiem ci u ciebie. Na razie. - rozłączyłam się i wzięłam za uzupełnianie dokumentów. Zeszło mi się z tym jakieś pół godziny więc resztę tego dnia spędzę na wybieraniu stroju i szykowaniu się i może coś zjem.Powtórnie znalazłam się w garderobie, popatrzyłam na ciuchy i stwierdziłam że  bardzo dużo z nich nie nosiłam jeszcze nigdy. Postawiłam na prostotę w końcu to Sam idzie coś wyrwać ja nie mam na to ochoty. W końcu zdecydowałam się  na to , zrobiłam lekkie fale i jeszcze make-up. Nim się obejrzałam była już 19, pobiegłam szybko do kuchni gdzie spotkałam mamę .
- Wybierasz się gdzieś?- spytała spoglądając na mnie i nalewając sobie soku. Zajrzałam do lodówki próbując zignorować ją całkowicie jednak serce mnie kuło gdy tak na mnie patrzyła.
- Taa idę z Sam na imprezę jej kolegi. A tak na marginesie dokumenty już wypełniłam są na moim łóżku. - powiedziałam i sięgnęłam po truskawki. - wrócę późno.
- Ymmm  dobrze. - powiedziała i wyszła. Zjadłam trochę i przeszłam do garażu , gdzie odpaliłam samochód i skupiłam się na drodze. Do Sam nie miałam tak daleko ale po dzielnicy gdzie mieszka lepiej nie chodzić gdy jest ciemno, szczególnie samemu. Gdy znalazłam się już na jej podjeździe zauważyła że już wychodzi. Podeszła do auta i zapukała w szybę, wysiadłam pospiesznie z auta- sorry się zamyśliłam.
- No właśnie widzę. Co cię tak gnębi ?- spytała przytulając się na przywitanie. Ruszyłyśmy szybkim krokiem w nieznanym mi kierunku , a ja zaczęłam jej przy okazji opowiadać co wymyśliła moja mama. Gdy skończyłam zapadła chwila ciszy po czym Sam wybuchła śmiechem.- Dramatyzujesz. Przecież jemu nie zależy na związku, a co do studiów i mieszkania w akademiku to ułatwi ci sprawę. Nie będziesz musiała już wymyślać że idziesz gdzieś ze mną czy coś. Oj no weź nie będzie tak źle. Ale żeby wymyślić że ty i ten puszczalski Harry coś z tego ma wyjść- i znów parsknęła śmiechem. Spojrzałam na nią złowrogo i sama się roześmiałam. Tą piękną chwilę przerwało na chrząknięcie na które obie się odwróciłyśmy.
- O kogo ja widzę- powiedział Harry podchodząc do nas bliżej. Za nim wlekła się ta jego durna banda głupków.
- Odwal się Styles.- powiedziałam do niego i szturchnęłam przyjaciółkę byśmy dalej szły. Jednak on złapał mój nadgarstek powodując że nie mogłam tego wykonać.
- Ostatnio mówiłaś trochę inaczej. Ze jestem taki dobry. - powiedział śmiejąc mi się w twarz. Z jednej strony miałam ochotę przywalić mu w twarz a z drugiej przyznać mu rację. Postanowiłam jednak to zignorować.
- Czego chcesz? - powiedziałam wyrywając mu rękę. Nie był zadowolony z tego gest ale udał że mu nie zależy. No tak przecież koledzy patrzą.
-No cóż chyba idziemy w tym samym kierunku może pójdziemy tam razem? Potowarzyszycie nam , może nawet zrobi się tak miło jak na moich urodzinach. - uśmiechnął się do nas spoglądając jedynie na krańce sukienki. Tym razem to Sam mnie trąciła by odpuściła.
- Nie mam zamiaru już z tobą przebywać. - wykrzyczałam mu w twarz i jeszcze szybciej niż poprzednio zaczęłam iść w stronę domu gdzie odbywała się prawdopodobnie ta impreza.
- Cat stój, a przynajmniej zwolnij bo połamie nogi. Co to było? - spojrzała na mnie zdziwiona- on nigdy nie idzie do łóżka z tą samą panną.
- No bo widzisz ...- zaczęłam się jąkać. Nie wiem jak to jej powiedzieć.
- Cat coś ty znów zrobiła? - powiedziała już łagodniej. Ludzie przy drzwiach spojrzeli na nas trochę ze zdziwionymi minami.
- No bo .. nic. Zabawmy się dziś i wyrwijmy najlepsze ciacha. - zaśmiałam się po czym popchałam ją w stronę wejścia. Już w progu ktoś podarował na kubki z alkoholem a do uszu  napłynęła głośna muzyka. Zachichotałyśmy obie i rozglądałyśmy za ładnym towarem. - Ci dwaj przy schodach?
- Ale ja biorę tego wyższego- przewróciłam oczami na znak zgody i obie podeszłyśmy do nieznajomych. Spoglądali na nas jakby mieli zjeść na przekąskę i obie o tym wiedziałyśmy. Nagle zostałam szarpnięta do tyłu i wpadłam w czyjeś ramiona.
- Spadaj natręcie- powiedziałam do tego kogoś. Nagle odwrócił mnie do siebie twarzą i ujrzałam nikogo innego tylko Harrego. - Znowu ty? Jestem trochę zajęta jakbyś nie zauważył ?- powiedziałam odwracając się i uśmiechając do chłopaka z którym gadałam.
- Zapomniałaś chyba o naszej umowie. Ty jesteś moja a ja nie mówię twoim rodzicom że pracujesz jako puszczalska.- puścił mi oczko. To co teraz poczułam to nie złość, jestem gorzej niż wkurzona.
- Jesteś po prostu obrzydliwy.- wykrzyczałam mu prosto w twarz próbując go wyminąć jednak bezskutecznie. Znów znalazłam się w jego objęciach tyle że jeszcze bliżej.
- Czemu jesteś taka zadziorna. Oboje wiemy że nic nas nie połączy więc co ci szkodzi. Ostatnim razem jakoś nie narzekałaś. A tak przy okazji i tak nie mam zamiaru wydać twojej tajemnicy. Nie chce mieć z ciebie wroga.- uśmiechnął się do mnie a mi nagle zmiękły nogi. Dlaczego? Powód był jeden chyba zbyt głupi żeby się do niego przyznać. Podobał mi się i to bardzo. Ale dla niego liczy się tylko jedno.
- Więc po co ci to? W tym pokoju aż roi się od dziewczyn które przylepią się do ciebie kiedy tylko nadejdzie taka okazja. - powiedziałam już łagodniej. Chłopak odwrócił mnie i zakołysał w rytm muzyki.
- Może chce jeden wieczór spędzić normalnie? - wyszeptał mi do ucha a mnie ogarnęła fala ciepła. Zauważyłam jak Sam gada z jednym z kolegów Harrego i ukradkiem spogląda na mnie. Uśmiechnęła się dając jej znak że wszystko w porządku. - Widzisz nie jestem taki zły.-zaśmiał się-  Chociaż w łóżku idzie mi znacznie lepiej- dodał na co i ja się zaśmiałam. Chwile tak tańczyliśmy w końcu trochę się znudziłam.
- To nudne idę się czegoś napić.- powiedziałam po czym podjęłam próbę odsunięcia się od niego. Jego refleks był lepszy ponieważ złapał mnie za rękę i prowadził przez jakieś pokoje aż w końcu znaleźliśmy się w kuchni. Tam przebywało jakiś trzech gości którzy zjadali mnie wzrokiem .
- Wio- krzyknął do nich zielonooki na co wszyscy zerwali się do innego pokoju. Spojrzałam na to trochę zdezorientowana. - No co ?
- Nic ci przecież nie zrobili- stwierdziłam wskazując za ta trójką. Spojrzał w tamtym kierunku i uśmiechnął się lekko.- Co cię tak bawi?
- To że pożerali cię wzrokiem a tobie to odpowiadało. W liceum może i by ci to coś dało ale idąc na studia powinnaś trochę dorosnąć- trącił mnie lekko ramieniem . Moment co? No tak przecież on też wybiera się na studia
- No tak wybacz obrałam zły przykład może powinnam wzorować się na tobie i przesypiać każdą noc z innym. Jakież to dorosłe. - zaśmiałam się i zaczęłam nalewać sobie soku z lekką domieszką wódki.
- Wcale taki nie jestem.... nie znasz mnie i nie dam się oceniać takiej smarkuli. - krzyknął na mnie. Trochę się go przeraziłam spoglądał na mnie takimi oziębłymi oczami. - Powinnaś zobaczyć co tam u twojej przyjaciółki.
-Taaa nara.- powiedziałam po czym zrobiłam co mi zaradził



Taka mała prośba bo nie chciałam was do niczego zmuszać ale dużo osób czytało pierwszy rozdział a tylko jedna skomentowała. Nie chodzi mi o same komentarze tylko o waszą opinię. Zresztą nie wiecie ile szczęścia oznacza dla mnie wasze zdanie .
Wiem sęp ze mnie:)
tak na wstępie może 5 komentarzy i następny rozdział :)
Postaracie się dla mnie, plis.